Na rynkach w regionie trwa masowa redukcja portfeli aktywów przez globalnych inwestorów, co również oznacza presję na osłabienie walut tych rynków. Osłabienie złotego przyjęło do tej pory bardzo ograniczoną formę.
Wydaje mi się, że każdy inwestor powinien zadać sobie teraz kluczowe pytanie. Czy obecny wzrost awersji do ryzyka na rynkach światowych jest tylko krótkoterminową korektą (realizacją zysków), czy też mamy do czynienia ze zmianą trendu? Wydaje mi się, że biorąc pod uwagę obecny moment w globalnym cyklu gospodarczym, jest jeszcze zbyt wcześnie, aby mówić o trwałym pogorszeniu apetytu na ryzyko. Październik był zwykle okresem realizacji zysków przez inwestorów zagranicznych przed zakończeniem roku finansowego. Zwykle powracali oni na rynek w drugiej połowie listopada i grudniu. Nie widzę na razie podstaw do twierdzenia, aby miało się coś zmienić w tym roku.
Na razie jednak możliwa jest dalsza presja na osłabienie złotego. Szczególnie że niepewna jest sytuacja na scenie politycznej. Obecna odporność złotego z pewnością wskazuje na jego duży potencjał wzrostowy, gdy nastroje się poprawią.