Na światowych rynkach niepodzielnie panują spadki. Ostatnie sesje, zarówno na giełdach za Atlantykiem, jak i rynkach środkowoeuropejskich, nie były udane dla posiadaczy długich pozycji. Na wykresach pojawiły się długie czarne świece, nie pozostawiające najmniejszych złudzeń co do siły obecnej tendencji. O ile jednak za oceanem można mieć nadzieję na powolne wyczerpywanie się potencjału spadkowego, o tyle na giełdach środkowoeuropejskich prawdopodobnie jest to dopiero połowa całego ruchu.

Przełom ubiegłego i obecnego tygodnia przyniósł rozpoczęcie korekty na amerykańskich giełdach. Wzrost trwał jednak krótko. Na wykresie zdołały pojawić się zaledwie dwie białe świecie, po czym na rynek ponownie powróciły silne spadki. W ramach korekty, S&P 500 wykonał ruch powrotny do przełamanej niedawno linii łączącej minima z sierpnia 2004 roku i kwietnia bieżącego roku. Teraz chwili wszystko wskazuje na to, że w ciągu kolejnych sesji dojdzie do testu ostatniego lokalnego minimum w okolicy 1168 punktów. Choć nie można wykluczyć przełamania tego poziomu, to jednak w średnim terminie wydaje się, że potencjał spadkowy może powoli wyczerpywać się.Na razie brak co prawda, konkretnych sygnałów ze strony rynku, ale układ ostatnich fal oraz wyprzedanie średnioterminowych oscylatorów przemawiają właśnie za takim scenariuszem. Jeśli miałby się on zrealizować, to pierwszych sygnałów odwrócenia trendu można by było się spodziewać na przełomie października i listopada.

Spadki na giełdach środkowoeuropejskich trwają już niemal miesiąc i na razie nic nie zapowiada ich zakończenia. Choć na początku bieżącego tygodnia doszło do niewielkiej korekty, to jednak, jak dobitnie pokazała wczorajsza sesja, mamy przed sobą zapewne dalsze spadki. Najprawdopodobniej indeksy znajdują się obecnie gdzieś w połowie ruchu korekcyjnego. Tak, iż w ciągu najbliższych 2-3 tygodni należy spodziewać się kontynuacji spadków o kolejne kilka do kilkunastu procent. Wydaje się, że podobnie jak do tej pory, zniżkować powinny solidarnie wszystkie trzy, główne indeksy regionu.