ComputerLand wcześniej nie przedstawiał prognoz na 2005 r. Reprezentanci spółki ujawniali jedynie zamierzenia finansowe na ten okres, zastrzegając jednak, że są plany, a nie oficjalna prognoza. Takie rozróżnienie ma istotne znaczenie z prawnego punktu widzenia. Plany z I półrocza mówiły o 10-proc. wzrośnie obrotów (z poziomu 742 mln zł w 2004 r.) i podwojeniu zysku netto (z 12,3 mln zł).
Mniejszy apetyt
Oficjalna prognoza, zaprezentowana w środę wieczorem, okazała się mniej ambitna. Przychody w 2005 r. powiększą się do 800 mln zł (czyli o 6,8% w porównaniu z 2004 r.), a zysk do 20 mln zł (skok o 62%). "Obniżka prognozy wyników nie stanowi zaskoczenia i w dużej mierze była oczekiwana przez rynek" - napisał w komentarzu Michał Janik, analityk BDM PKO BP. Przypomniał, że zarząd spółki już od kilkunastu tygodni "zmiękczał" inwestorów zapowiedziami prawdopodobnego obniżenia planów finansowych na 2005 r.
ComputerLand tłumaczy, że korekta jest konsekwencją opóźnień w rozstrzygnięciach przetargów na realizację niektórych projektów informatycznych, głównie w sektorze publicznym i utilities (użyteczności publicznej). Spółka zwraca jednak uwagę, że sprzedaż rzędu 800 mln zł jest najwyższa w 14-letniej historii spółki. Ujawniła również, że aktualna wartość portfela zamówień dla całej grupy to ponad 400 mln zł. "Informacja o stanie zamówień może zneutralizować ewentualne negatywne reakcje na obniżenie prognozy" - twierdził specjalista BDM PKO BP. Jego przewidywania okazały się trafne. Notowania ComputerLandu zniżkowały wczoraj o 1,4%, do poziomu 91,70 zł.
Chemiczny klient