Invest-Bank nie powiadamia konsumentów o zadłużeniu w wysokości do 50 złotych, powstałym z powodu opóźnienia w spłacie kredytu - poinformował Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. "Dane te - bez wiedzy klienta i wskazania kwoty zaległości - przekazywane są natomiast do Biura Informacji Kredytowej" - stwierdził urząd.

Rzeczniczka Invest-Banku Barbara Zdanowicz nie potrafiła wczoraj określić, dlaczego jej firma znalazła się pod lupą UOKiK. W grę wchodzą wewnętrzne regulacje banku lub ogólne zasady współpracy z BIK - takie same dla wszystkich banków. Jak powiedziano nam w biurze prasowym UOKiK, sprawa dotyczy prawdopodobnie nie tylko Invest-Banku. Jak powszechna jest taka praktyka? Odpowiedzi na to pytanie urząd dopiero szuka.

UOKiK zainteresował się sprawą, zaalarmowany przez klientkę Invest-Banku, która - nieświadoma, że jest bankowi winna 16 zł - próbowała zaciągnąć kredyt w innym banku, ale go nie dostała. Jak może powstać takie zadłużenie? Wystarczy, że klient spóźni się z płatnością jednej raty kredytu. Bank zaczyna naliczać odsetki i spłata kredytu według pierwotnego harmonogramu nie wystarczy, by pozbyć się całości zobowiązań wobec banku.

UOKiK poinformował, że ze względu na zachowanie banku osoby figurujące na liście BIK mogą mieć m.in. problemy z zaciągnięciem kredytu w innych placówkach. "Konsumenci nie mogą się przed taką sytuacją bronić, gdyż nie są informowani przez bank o powstałym zadłużeniu i związanymi z tym konsekwencjami" - zaznaczył urząd. "Prezes UOKiK uznał, że praktyka Invest-Banku może naruszać obowiązek udzielania konsumentom rzetelnej, prawdziwej i pełnej informacji i wszczął w tej sprawie postępowanie administracyjne" - podał urząd.