Węgry nie podejmują wystarczających wysiłków w celu obniżenia deficytu budżetowego w tym i w przyszłym roku, gdyż rząd postawił na redukcje podat ków, podnoszenie dodatków rodzinnych i budowę autostrad - oświadczył wczoraj w komunikacie Joaquin Almunia, unijny komisarz do spraw walutowych.
Węgierski rząd 28 września przyznał, że w tym roku już po raz czwarty z rzędu nie zdoła utrzymać założonego poziomu deficytu budżetowego. Podniósł też prognozę deficytu na przyszły rok. Te korekty były wynikiem m.in. zmiany metodologii konstruowania budżetu. Poprzednio rząd nie wliczał do pozycji wydatków kosztów budowy autostrad, co jednak okazało się niezgodne z regułami obowiązującymi w Unii.
Komisja ostrzegła, że nawet znacznie podniesiona prognoza też może nie być zrealizowana, zwłaszcza że węgierski rząd poinformował Brukselę, iż nie zamierza zmieniać polityki fiskalnej.
Premiera Ferenca Gyurcsany?ego za niecały rok czekają wybory i nie może teraz wycofać się z obietnic obniżania podatków i podnoszenia wydatków socjalnych. W rezultacie, według unijnych obliczeń, w przyszłym roku deficyt budżetowy może sięgnąć 8% PKB. Węgierski rząd w najnowszej prognozie oszacował go na 4,7%, a na ten rok planuje 6,1%.
W tej sytuacji rosną wątpliwości co do tego, czy Węgrom uda się obniżyć deficyt do wymaganych 3% PKB już w 2008 r. Jeśli nie, to 2 lata później kraj ten nie będzie mógł wejść do strefy euro.