Nabywca zapłacił za 100-proc. pakiet Komy 40,6 mln zł. Dysponował tylko częścią kwoty, dlatego musiał pożyczyć 22 mln zł od spółki matki. Sprzedający nie zarobił na transakcji, bo sam zapłacił Prokomowi za Komę (w III kw.) taką samą kwotę, czyli 40,6 mln zł. Operacja nie była niespodzianką, bo Softbank nie ukrywał, że kupił Komę, żeby połączyć ją z Softbank Serwisem i stworzyć na tej bazie regionalne centrum serwisowe, obsługujące wszystkie podmioty z grupy Prokomu. - Fuzja powinna zostać zarejestrowana jeszcze w tym roku. Termin zależy od decyzji sądów - powiedział Piotr Jeleński, dyrektor finansowy Softbanku.
Transakcja nie będzie miała znaczenia dla wyników skonsolidowanych Softbanku. Skorzysta na niej jednak spółka matka, do której trafi spora kwota wolnej gotówki. - Duże kontrakty typu CEPiK czy ZSI dla PKO BP wymagają zaangażowania sporych środków obrotowych. Przeznaczamy także spore sumy na rozwój kompetencji w zakresie nowych rozwiązań informatycznych. Pieniądze na pewno się nam przydadzą. Nie wykluczamy również dalszych akwizycji, które sfinansujemy ze środków własnych - mówił P. Jeleński. Zapewnił, że data transakcji związanej z Komą nie ma nic wspólnego z wydatkami, przed którymi stanie w listopadzie Softbank - objęcia części nowej emisji Compu Rzeszów. - Mamy otwarte linie kredytowane w kilku bankach i już wcześniej rezerwowaliśmy kapitał na Comp Rzeszów. Decyzja o przeniesieniu Komy do Softbanku Serwis zapadła dużo wcześniej, a zbieżność terminów obu operacji jest przypadkowa - podsumował przedstawiciel Softbanku.