Czwartkowe spadki na Wall Street (Nasdaq Composite stracił 1,1%, natomiast S&P500 1,5%) oraz opublikowane wczoraj rano najnowsze sondaże przedwyborcze przełożyły się na zwiększoną aktywność podaży tuż po otwarciu warszawskiej giełdy (WIG20 spadł do 2312,07 pkt). Popyt bardzo szybko jednak opanował sytuację. Indeks dużych spółek na chwilę wrócił nawet ponad zamknięcie z dnia poprzedniego. WIG20 ostatecznie zakończył dzień prawie 0,5-proc. spadkiem, na poziomie 2323,23 pkt.

Ostatnie trzy tygodnie na warszawskim parkiecie upłynęły pod znakiem dominacji podaży. Jej efektem są sygnały sprzedaży na podstawowych wskaźnikach, luki bessy czy też potwierdzona formacja objęcia bessy na wykresie tygodniowym indeksu dużych spółek. Wymienione elementy razem tworzą silny sygnał sprzedaży. W tej sytuacji, jeżeli nawet założyć, że 4 października br. nie rozpoczęła się bessa, to trzeba się liczyć z większą korektą, podobną do tej, jaka miała miejsce od końca lutego do połowy maja br. Wówczas WIG20 stracił ponad 13%. Jeżeli przyjąć, że aktualnie rynek kapitałowy zachowa się w podobny sposób, to zakończenia spadków trzeba oczekiwać w grudniu, w okolicach poziomu 2200 pkt.

Zanim rynek ruszy dalej do dołu, najbliższy tydzień powinien przynieść odreagowanie. Będzie temu sprzyjać nie tylko rozwiązanie kwestii politycznych w kraju, ale również środowa obrona wsparcia, jakie na 2280 pkt tworzy 38,2-proc. zniesienie impulsu wzrostowego 17 maj-4 października. Odbiciu może również sprzyjać zauważalna niepewność, o której mogą świadczyć dość przypadkowo rozłożone ostatnie sześć świeczek na wykresie dziennym WIG20. Na oczekiwaną poprawę koniunktury w przyszłym tygodniu wskazuje także 29-puntkowy wzrost Wigometru. Wśród ankietowanych 36% oczekuje zwyżki, a 32% spadku WIG20 na koniec przyszłego tygodnia.

Zasięg ewentualnej korekty wyznaczają najbliższe opory. Obrona poziomu 2380 pkt będzie świadczyć o zdecydowanej dominacji niedźwiedzi. Jeżeli natomiast dojdzie do ataku na lukę bessy z 6 października (2464,64-2508,90 pkt), to aż do 2200 pkt nie musimy spaść.