Reklama

"Sportowe" akcje

Sponsorowanie sportu przynosi wymierne korzyści amerykańskim inwestorom. Przynajmniej w krótkoterminowej perspektywie.

Publikacja: 24.10.2005 09:09

Do takich wniosków doszedł profesor Stephen Pruitt z University of Missouri-Kansas City, który zbadał zachowanie 53 notowanych na giełdzie firm aktywnie wspierających sport. Wyniki jego badań opublikował dziennik "USA Today". Według Pruitta, wartość kapitałowa spółek, które ogłaszały zawarcie umów sponsorskich z największymi ligami profesjonalnego sportu - NBA (koszykówka), NHL (hokej), NFL (futbol amerykański), PGA (golf) i MLB (bejsbol), wzrastała średnio o 257 milionów USD w ciągu pierwszego tygodnia po podpisaniu kontraktu. Łącznie w przypadku wszystkich badanych firm zwyżka wyniosła 13,6 mld USD. - To bardzo dobra wiadomość dla akcjonariuszy - skomentował profesor. W badaniach nie uwzględniono jednak profesjonalnej ligi piłki nożnej - Major League Soccer (MLS) - która przy pozostałych organizacjach jest kopciuszkiem.

Nie wszystkie dziedziny sportu traktowane są jednak przez inwestorów jednakowo. Rynek obojętnie przyjmował na przykład kontrakty z ligą lub drużynami futbolu amerykańskiego oraz bejsbola. Natomiast akcje sponsorów golfa wzrastały średnio o 3%, koszykówki o 1,9%, a hokeja - o 1,8%. Powodem są koszty związane z rozgrywkami futbolowymi. Dochody NFL ze sponsoringu przekraczają rocznie miliard dolarów i pojedyncze kontrakty robią mniejsze wrażenie na inwestorach.

Rezultaty badań potwierdzają poprzednie wyniki studium Pruitta, poświęconego sponsorom wyścigów samochodowych NASCAR. Spółki wspierające ten sport zyskiwały na wartości średnio 1,3%, ale na przykład firmy sprzedające części samochodowe osiągały już dużo lepszy wynik +2,4%.

Najnowsze badania Pruitta wskazują też na zależność między "usportowieniem" sponsora a zachowaniem giełdy. Na przykład firma John Deere, oficjalny dostawca sprzętu dla pól golfowych, miała wyniki o 11% lepsze niż inne spółki nie związane bezpośrednio z daną dyscypliną. Inną ciekawą zależnością zaobserwowaną przez profesora Pruitta były lepsze wyniki mniejszych sponsorów w stosunku do większych firm. I tak spółki kontrolujące zaledwie 10% swojego macierzystego rynku zyskiwały na wartości o 7% więcej niż firmy posiadające połowę rynkowego "tortu".

Analitycy zwracają uwagę, że na wynikach badań profesora Pruitta najbardziej skorzystają nie sami sponsorzy, ale odbiorcy ich dolarów. Wielkim ligom sportu zawodowego będzie teraz łatwiej negocjować nowe kontrakty.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama