Charlie McCreevy, unijny komisarz rynku wewnętrznego, zapowiedział wprowadzenie zasady, zgodnie z którą we wszystkich krajach Unii Europejskiej jedna akcja będzie dawać jeden głos na WZA. Teraz obowiązuje ona w połowie państw UE. Rozwiązanie przyjmie najprawdopodobniej formę rekomendacji, a nie obowiązującej legislacji.
Na giełdzie
bez uprzywilejowania
- Jeśli propozycja Komisji Europejskiej przyjmie formę rekomendacji, to Polska nie będzie mieć obowiązku wprowadzania żadnych zmian prawa. Zresztą już teraz nasze prawo wyklucza uprzywilejowanie akcji co do głosu w spółce publicznej. W niektórych spółkach publicznych takie przywileje nadal są w mocy tylko ze względu na przepisy zachowujące uprzywilejowania nabyte przed 2001 r. - mówi Paweł Matusiak, prawnik z kancelarii Gessel. Cztery lata temu kodeks spółek handlowych (ksh) zakazał spółkom publicznym emitowania akcji uprzywilejowanych. W przypadku firm prywatnych na jedną akcję mogą przypadać maksymalnie dwa głosy (poprzednio pięć). Utrzymano jednocześnie w mocy prawa nabyte przed wejściem w życie ksh. Wśród spółek notowanych na GPW jest jeszcze kilkanaście firm, które mają uprzywilejowane akcje. Żadna z nich nie wchodzi do WIG20.
W Comarchu prezes Janusz Filipiak i jego żona kontrolują 45,3% akcji. Jednak na WZA mają aż 72,3% głosów. - Nowa regulacja na pewno nie będzie dotyczyć przywilejów uzyskanych przed jej wejściem w życie. Nasza spółka nie przewiduje żadnych zmian w tej kwestii - twierdzi Rafał Chwast, wiceprezes Comarchu. W Groclinie prezes Zbigniew Drzymała ma 54% kapitału, ale 64% głosów na WZA. Ewentualna likwidacja uprzywilejowania nie zmieni znacząco struktury akcjonariatu. Prezes Drzymała wciąż będzie mieć pakiet większościowy. - W naszym przypadku uprzywilejowanie akcji nie zmniejsza przejrzystości spółki - twierdzi Jerzy Pięta, rzecznik Groclinu.