Subskrypcja zakończyła się tydzień temu. Warunkiem powodzenia oferty było zebranie od klientów TFI przynajmniej 30 mln zł. Górne widełki wynosiły jednak 500 mln zł. - Jesteśmy zadowoleni z wyników. Maksymalny poziom był ustalony na wyrost - twierdzi Piotr Habiera, wiceprezes KBC TFI.
Fundusz ma być zarejestrowany w najbliższych dniach. Sprawa jest dosyć pilna, bo jego aktywa muszą być możliwie szybko zainwestowane w fundusz luksemburski KBC. Ten z kolei musi kupić opcje na europejski indeks nieruchomości, od którego będzie zależeć stopa zwrotu osiągana przez polskich inwestorów. A ta ma być liczona od listopada.
Na polskim rynku działają już trzy fundusze nieruchomości: BZ WBK AIB, BPH i Skarbca. Te jednak mają faktycznie inwestować w grunty i budynki, a nie wyłącznie instrumenty finansowe, jak KBC. Ich aktywa na koniec września wynosiły odpowiednio: 352,7 mln zł, 333,6 mln zł i 89,8 mln zł.
W przypadku tych funduszy budowanie docelowego portfela trwa dosyć długo. Do tego czasu zyski pochodzą głównie z inwestycji w bony skarbowe. Wartość certyfikatu Arki Nieruchomości wzrosła od lipca zeszłego roku do końca września br. z 97 zł do 100,77 zł (3,9%), a Skarbca Nieruchomości od października zeszłego roku do 7 września tego roku z 1000 zł do 1027,12 zł. W obu przypadkach średnia stopa zwrotu w całym okresie działalności funduszu była szacowana na 12% rocznie.
KBC nie prognozuje wyników swojego funduszu. Powołuje się jedynie na historyczny wzrost europejskiego indeksu nieruchomości od początku tego roku do połowy września o 17%. Nie ma jednak pewności, że wynik ten zostanie powtórzony.