Skusiła ich rentowność brazylijskich papierów, trzykrotnie wyższa niż ich krajowych obligacji. Brazylia sprzedała 10-letnie papiery dłużne o oprocentowaniu w wysokości 12,75%. Było ono zatem o 8,26 pkt proc. wyższe niż amerykańskich obligacji skarbowych o podobnym terminie zapadalności i o 9,45 pkt proc. wyższe od oprocentowania euroobligacji sprzedawanych w Niemczech.
Wkrótce po zakończeniu emisji pojawiły się opinie analityków, że tym razem globalni inwestorzy w poszukiwaniu większych zwrotów przymrużyli oczy na ryzyko związane z lokowaniem pieniędzy w takich krajach, jak Brazylia, która jest największym dłużnikiem wśród państw rozwijających się. Ostrożniejsi ostrzegają, że do inwestowania tak olbrzymich pieniędzy niezbędny jest dłuższy okres bardzo dobrych wyników makroekonomicznych. Dopiero wtedy można bez obaw kupować długoterminowe papiery dłużne o stałym oprocentowaniu.
Tymczasem Brazylii ponad 20 lat zajęło zwalczanie inflacji, która w szczytowym momencie w 1993 r. wynosiła 2490% rocznie. W latach 1986-1994 w Brazylii aż pięciokrotnie wymieniano walutę, gdyż rząd drukował pieniądze, by sfinansować deficyty budżetowe. W 1994 r. wprowadzono do obiegu reala, którego początkowy kurs ustalono na poziomie jeden do jednego za dolara. Pięć lat później, przy rosnącym deficycie budżetowym inwestorzy kupowali dolary, uszczuplając rezerwy dewizowe banku centralnego. Rząd zgodził się wtedy na uwolnienie reala. W 2002 r. za 1 dolara płacono już 4 reale.
Prezydent Luiz Ignacio Lula da Silva po objęciu urzędu w 2003 r. drastycznie ograniczył wydatki, podniósł podatki i w ub.r. zmniejszył deficyt budżetowy do 2,7% PKB, z 5,1% rok wcześniej. Real jest w tym roku najsilniejszą z 16 głównych walut i jego kurs umocnił się do 2,23 za dolara. Inflacja we wrześniu spadła do 6% w stosunku rocznym.
Zagranicznym inwestorom wystarczyły więc dwa lata lepszych wyników finansowych, by odzyskać zaufanie do brazylijskich obligacji. Kupili je jednak również dlatego, że do globalnych funduszy obligacyjnych w ciągu minionych czterech lat napłynęło 15 mld USD. W tym roku co tydzień ich zasoby rosną średnio o 146 mln USD. Do dyspozycji mają już ponad 43 mld USD i na coś trzeba te pieniądze wydawać.