Według przedstawicieli banku centralnego, głównym powodem zmian jest to, że obecnie termin ogłaszania projekcji zbiega się z publikacją danych o PKB. Analitycy zgadzają się, że to niefortunna sytuacja. - NBP publikuje projekcje na tydzień przed danymi na temat rachunków narodowych, przekazywanymi przez GUS. W efekcie cała dyskusja skupia się na różnicach w tych danych - mówi Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH. - Analitycy już od pewnego czasu postulowali przesunięcie terminu publikacji projekcji - dodaje Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK. Według niego, byłoby wystarczające, gdyby NBP opóźnił o miesiąc publikację raportu o inflacji zawierającego projekcję.
R. Petru zwraca uwagę, że dużym problemem jest to, że projekcje inflacji są publikowane w kilka dni po posiedzeniu RPP. Tymczasem dla rady jest to jeden z podstawowych elementów w dyskusji. Zdaniem Petru, byłoby lepiej, gdyby rynek mógł się zapoznać z projekcją zanim rada - m.in. na podstawie NBP-owskiego opracowania - podejmie decyzję w sprawie wysokości stóp procentowych.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że w grę wchodzi również zastąpienie zasady, że projekcja inflacyjna ukazuje się cztery razy w roku. W grę wchodziłyby trzy, a być może tylko dwie publikacje projekcji w roku. - Obecna częstotliwość ma sens. Projekcja, podobnie jak cały raport o inflacji, ma dużą wartość dla rynku, bo zawiera analizy, których ekonomiści z sektora prywatnego często nie są w stanie zrobić - uważa R. Petru. - Projekcja jest istotnym punktem odniesienia zarówno dla rynków, jak i dla dyskusji w RPP - zwraca uwagę M. Reluga. Jego zdaniem, w przyszłym roku projekcja mogłaby nabrać dodatkowego znaczenia, ponieważ rada zdecydowała już o rezygnacji z nastawienia w polityce pieniężnej jako wskazówki na temat perspektyw stóp procentowych.