Pierwszy "dołek" złoty zanotował wcześnie rano, kiedy pojawiły się nowe informacje o impasie rozmów koalicyjnych. Okazało się bowiem, że PO nie zgadza się, aby resorty siłowe (spraw wewnętrznych i administracji, sprawiedliwości oraz służby specjalne) objęli politycy PiS (Ludwik Dorn, Zbigniew Ziobro i Zbigniew Wasserman). Kryzys pogłębił się po doniesieniach, że Prawo i Sprawiedliwość zaproponowało stanowisko marszałka Sejmu Józefowi Zychowi z PSL (po południu zostały one potwierdzone). Analitycy odczytali to jako poszukiwanie innego niż Platforma partnera do koalicji - wcześniej bowiem politycy PiS wyraźnie deklarowali, że marszałkiem powinien zostać polityk PO. - Platforma postrzegana jest jako strażnik stabilności finansów publicznych. Jeśli nie wejdzie do tego rządu, będzie to znak, że tego strażnika brakuje - tłumaczy Marcin Mrowiec, analityk BPH.

Nerwowość wzrosła po spotkaniu kandydata Platformy na wicepremiera Jana Rokity z desygnowanym na premiera Kazimierzem Marcinkiewiczem. - Po raz pierwszy dostałem od premiera propozycję podziału resortów. Nie jest ona w pełni dla nas satysfakcjonująca - oznajmił dziennikarzom Rokita. K. Marcinkiewicz zaproponował Platformie osiem z szesnastu ministerstw: Gospodarki, Finansów lub Skarbu Państwa, Rozwoju, Obrony Narodowej, Spraw Zagranicznych, Zdrowia, Edukacji i Sportu. O propozycji dyskutował potem zarząd PO. Jej lider Donald Tusk sygnalizował, że Platforma nie chce brać odpowiedzialności za opiekę zdrowotną, ponieważ programy obu partii są w tym zakresie całkowicie rozbieżne (PiS domaga się powrotu do finansowania służby zdrowia z budżetu).

Niedługo potem poseł PiS Przemysław Gosiewski poinformował o zawieszeniu rozmów zespołów programowych do czasu, kiedy PO zadeklaruje rzeczywistą chęć tworzenia koalicji. Biuro prasowe PiS zdementowało tę informację, ale nie zapobiegło to dalszemu osłabieniu złotego - z 3,912 do 3,945 za euro. Ostatecznie, pod koniec dnia, polska waluta ustabilizowała się na poziomie 3,925 za euro.

Liderzy obu partii spotykali się jeszcze wczoraj po zamknięciu tego wydania PARKIETU. We wtorek J. Rokita chciał rozmawiać z K. Marcinkiewiczem o rozbieżnościach programowych. Problem w tym, że główny zespół ekspercki - ds. makroekonomii, według informacji od jego członków, potrzebuje co najmniej dwóch dni, aby zakończyć prace. Do wczoraj do południa nie rozpoczęły się nawet rozmowy zespołu ds. podatków.

PAP