Połowa czarnej świecy z 13 października pozostaje w dalszym ciągu kluczowym w krótkim terminie oporem. Wczorajsze zdecydowane odbicie od tej bariery potwierdza jej znaczenie i nie najlepiej rokuje na kolejne dni. Jednak dla byków nie wszystko stracone. Udało im się obronić lukę hossy sprzed tygodnia, która chroni przed powrotem spadków. W krótkim terminie mamy więc dość klarowną sytuację. Spadek poniżej 2269 pkt będzie grozić zakończeniem odbicia i kontynuacją październikowej przeceny. Jest wtedy mało prawdopodobne, by zatrzymał ją szczyt z pierwszej połowy sierpnia przy 2250 pkt. Sięgnęłaby raczej strefy 2100-2150 pkt, gdzie wypadają szczyt z końca lutego tego roku oraz 50-proc. zniesienie ostatniej fali wzrostowej.
Natomiast wyjście ponad 2346 pkt, gdzie jest połowa czarnej świecy z 13 października, obudziłoby nadzieję na powrót hossy. Na razie większe szanse na realizację ma pesymistyczny scenariusz. Rynek potwierdził wczoraj, że jest w słabej formie i reaguje na napływające nań złe informacje. To cecha charakterystyczna trendu spadkowego. Dzienny MACD nie dotarł jeszcze do poziomu, na jakim kończyły się poprzednie korekty hossy, co pozostawia pole do dalszego spadku.
W tym tygodniu uwagę zwraca znaczne rozciągnięcie ujemnej bazy. W ostatni piątek miała nieco ponad -10 pkt, wczoraj już blisko -50 pkt. To wskazywałoby na mocne przekonanie inwestorów, że poprawa koniunktury była chwilowa. Nie wyciągałbym jednak z wielkości bazy dalej idących wniosków. W ostatnich tygodniach zbliżony poziom do obecnego poprzedzał zarówno ustanowienie przez rynek szczytu (30 września), jak pogłębienie przeceny (11 października) i osiągnięcie dołka (18 października). W związku z tym ostatnie zmiany bazy traktowałbym jako oznakę dezorientacji inwestorów co do rozwoju wydarzeń w nieco dłuższym okresie.