Reklama

Słodko-kwaśny problem Orlenu

Od przyszłego roku będziemy wyłącznym dostawcą rosyjskiej ropy do Unipetrolu - zapowiedział we wrześniu PKN. Aby tak się stało, konieczna jest zgoda innych akcjonariuszy czeskiej rafinerii, a z tym może być kłopot. Zaplanowana konsolidacja dostaw surowca do grupy Orlen może się więc nie udać.

Publikacja: 28.10.2005 07:52

Dawid Piekarz, rzecznik Orlenu, mówił przed miesiącem, że umowa między PKN a Unipetrolem nie powinna zaskakiwać: Konsolidację dostaw ropy zapowiadaliśmy już w czasie zakupu czeskiej spółki - przypominał. Według niego, wartość kontraktu może sięgnąć nawet ok. 1 mld USD rocznie. PKN zapowiedział wówczas utworzenie centrum zaopatrzeniowego grupy kapitałowej, które byłoby odpowiedzialne za dostawy rosyjskiego surowca dla rafinerii: w Płocku, Litvinovie i Kralupach.

Okazuje się jednak, że mimo szumnych zapowiedzi Orlenu, konsolidacja dostaw ropy może nie dojść do skutku. I to nie tylko w przyszłym roku, ale także w dalszej przyszłości. Kłopot polega na tym, że rafinerie należące do Česká Rafinérská przerabiają tzw. słodką ropę, pochodzącą głównie z krajów arabskich (dostarczaną przez Triest ropociągiem). - W tym momencie rafinerie w Kralupach nad Wełtawą i w Litvinovie nie mogą pracować na ropie kwaśnej - potwierdził nam Aleš Soukup, rzecznik prasowy Českiej Rafinérskiej. To oznacza, że aby mogły przerabiać ropę z Rosji, konieczne są spore inwestycje.

Zapewne dlatego Orlen o sprawie konsolidacji dostaw ropy mówi teraz w sposób znacznie bardziej powściągliwy. - Na razie Česka Rafinerska rozważa przejście na ropę rosyjską. Projekt jest na etapie planowania. Jest zbyt wcześnie, aby mówić o szczegółach i liczbach - mówi Dawid Piekarz. - Ponadto realizacja tego przedsięwzięcia jest mocno uzależniona od rozwoju sytuacji na rynku ropy, w szczególności od kształtowania się ceny ropy Ural do innych gatunków surowca.

Ale problem nie dotyczy tylko cen. Unipetrol (poprzez Unipetrol Rafinérie) ma 51-proc. pakiet Českiej Rafinérskiej. Pozostałe papiery należą do trzech zagranicznych gigantów paliwowych: włoskiego Agip/ENI, brytyjsko-holenderskiego Royal Dutch Shell i amerykańskiego ConocoPhillips (każda jest właścicielem 16,33% akcji).

PKN, choć kontroluje większościowy pakiet, nie może samodzielnie zdecydować o przestawieniu rafinerii na inny gatunek ropy. - Wymagana jest zgoda pozostałych akcjonariuszy - potwierdza Dawid Piekarz. - Od początku istnienia naszej spółki, czyli prawie od 10 lat, obowiązuje zasada, że tego typu decyzje podejmowane są kwalifikowaną większością głosów - wyjaśnia Aleš Soukup. - To oznacza, że przejście na ropę rosyjską musi być zatwierdzone przez większościowego akcjonariusza i dwóch z trzech pozostałych.

Reklama
Reklama

Płocki koncern na razie nie ma takiej zgody. - Toczą się rozmowy w tej sprawie - stwierdził D. Piekarz. Nie chciał ujawnić, na jakim są etapie. Także w czeskich przedstawicielstwach wszystkich wymienionych koncernów odmówiono nam informacji na temat negocjacji z PKN.

Andrzej Szczęśniak, ekspert paliwowy Centrum im. A. Smitha, uważa, że Orlenowi będzie niezwykle trudno przekonać pozostałych akcjonariuszy ČR. Według niego, zmiana surowca nie byłaby korzystna dla grupy Orlen. - Słodka ropa pozwala wyprodukować szerszą gamę produktów niż ropa kwaśna - tłumaczy.

Wczoraj na zamknięciu akcje Orlenu kosztowały 57 zł za sztukę (spadek o 3,23%).

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama