Bank przedstawił wczoraj swój cokwartalny raport o gospodarkach krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Wskazuje on, że w porównaniu z innymi krajami regionu mamy niską dynamikę wzrostu gospodarczego. BŚ ocenia, że przyczyną tego jest słaby poziom inwestycji w gospodarce, wywołany częściowo niepewnością polityczną w związku z długim okresem wyborczym. Mimo to eksperci Banku podtrzymali optymistyczną prognozę wzrostu PKB w przyszłym roku (4,5%, więcej niż rządowe 4,3%). - Potencjał wzrostowy na przyszły rok jest duży. Bez wątpienia plany budżetowe przyjęte przez rząd Belki wyglądały dobrze, jeżeli chodzi o stabilizację fiskalną - oceniał Thomas Blatt Laursen, główny ekonomista Banku na kraje Europy Środkowej i kraje bałtyckie. - Ale wszystko zależy od programu przyszłego rządu - dodał.

Eksperci BŚ nie chcieli komentować programów gospodarczych PiS i PO ani obecnej sytuacji politycznej w Polsce. - Nie sądzę, żeby brak porozumienia koalicyjnego zachwiał wzrostem PKB - powiedział tylko T. Laursen. - Nie obawiamy się takze o ingerencję w politykę monetarną. Tak naprawdę, wymaga to wielu kroków prawnych - dodał. Według Banku, przyszły rząd powinien się skoncentrować na dalszej deregulacji gospodarki i poprawić klimat inwestycyjny.

Mamy kosztowny system emerytalny

W specjalnym dodatku do raportu BŚ ocenił systemy emerytalne państw regionu. Na ich tle Polska odznacza się szybkim przyrostem zadłużenia Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (wynoszącego prawie 2% PKB w 1999 r. do niemal 3,5% PKB w 2004 r. - rekordowego w regionie). Jednocześnie mamy największy udział wydatków emerytalnych w PKB (ponad 14%). Uderza także mały udział akcji w portfelach polskich OFE. BŚ wskazuje, że kraje bałtyckie, które zezwoliły funduszom na inwestowanie 70-90% składek za granicą, odznaczają się znacznie większym odsetkiem akcji w portfelach OFE.