Reklama

Rynek nie zrozumiał sygnału

Publikacja: 28.10.2005 08:54

Skłamałbym, gdybym powiedział, że środowe posiedzenie Sejmu wywołało u moich znajomych euforię. Reakcja była zgoła inna. Wybór Marka Jurka na marszałka Sejmu wywołał początkowo pewną konsternację, która stopniowo przerodziła się w coś na kształt melancholii, a nawet - w skrajnych przypadkach - apatii.

Koledzy (i koleżanki), jak jeden mąż pospuszczali nosy na kwintę i - w miarę, jak ogłaszano wyniki kolejnych głosowań nad składem prezydium izby - zniżali je coraz bardziej. Owa zaduma ustąpiła nieco w chwili, gdy wicemarszałkiem Sejmu został Andrzej Lepper. Wtedy zapanowało lekkie ożywienie, a z ust moich kolegów (a nawet koleżanek) dało się słyszeć słowa, które najbardziej przystoją... szewcom.

Na marginesie dodam, że jeden z poddanych przewodniczącego Samoobrony tak się rozpędził, zachwalając z sejmowej trybuny jego kandydaturę, że zaczął opowiadać o honorowym doktoracie, który Lepper ma na dniach odebrać. Tytuł przyznała mu ponoć jakaś bliżej nieznana ukraińska uczelnia. Niedoświadczony poseł Samoobrony najwyraźniej się jednak przejęzyczył. Myślę, że przewodniczący Lepper nie otrzyma tytułu doktora, ale najwyżej magistra honoris causa.

Wróćmy jednak do meritum. Otóż reakcja rynków na środowe wydarzenia w Sejmie była podobna do reakcji moich kolegów (i koleżanek): WIG stracił prawie 1%, o kilka groszy zmniejszył się kurs złotego do euro i dolara.

Głębsza analiza skłania mnie do postawienia tezy, że minorowe nastroje są zupełnie niepotrzebne. Uważam nawet, że wszystkie środowe wydarzenia w Sejmie to bardzo dobry sygnał dla polskiej gospodarki! Dlaczego?

Reklama
Reklama

Jeszcze niedawno politycy Prawa i Sprawiedliwości zapowiadali, że po wyborach stworzą koalicję z "przyjaciółmi z PO", że Platforma powinna mieć marszałka, że niedopuszczalne jest, aby w prezydium Sejmu zasiadały osoby z prawomocnymi wyrokami itd. Teraz zrobili dokładnie odwrotnie.

Jestem przekonany, że tak samo będzie z pozostałymi deklaracjami złożonymi przez PiS w kampanii wyborczej. Pierwszy projekt ustawodawczy zgłoszony przez nowy rząd nie będzie wcale dotyczył dożywiania dzieci w szkołach, ale wprowadzenia jednolitych, liniowych stawek PiT i CiT. Priorytetem przestaną być nowe ulgi, a stanie się uproszczenie systemu podatkowego. Ministrowie i posłowie tak się sprężą, że nowe przepisy zaczną obowiązywać już od przyszłego roku. Dzięki temu państwo nie będzie musiało finansować budowy 3 mln mieszkań, bo stać na to będzie obywateli. Nowy minister skarbu będzie urzędował tylko kilka miesięcy, bo w tym czasie zdąży sprawnie sprywatyzować prawie wszystkie przedsiębiorstwa, które są jeszcze w ręku państwa.

No i Balcerowicz będzie musiał zostać.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama