W listopadzie większość obligacji detalicznych sprzedawanych będzie na tych samych warunkach co w październiku. Oprocentowanie 2-latek to 4%, 4-latek - 4,25% w pierwszym roku, a 10-latek - 4,5%.
Ministerstwo nie zmodyfikowało też oferty 5-latek. Nie mogło co prawda zmienić wysokości odsetek, bo w listopadzie kontynuowana będzie dotychczasowa oferta (trwa 3 miesiące), ale mogło przynajmniej obniżyć cenę. Ta została jednak utrzymana na poziomie 100,9 zł. Przy oprocentowaniu stawką 4,4% daje to rentowność ok. 4,2% w skali roku. Dla porównania, dochodowość obligacji 5-letnich na rynku hurtowym, po ostatnim wzroście wywołanym kryzysem politycznym, wynosi już ok. 5,2%. Oznacza to, że obligacje dla osób fizycznych są prawie o 1 pkt. proc. mniej rentowne od papierów, którymi handlują inwestorzy instytucjonalni.
Nieco mniejsze, ale również znaczące dysproporcje występują też w przypadku obligacji 2-letnich, sprzedawanych na rynku hurtowym i detalicznym. Inwestor, który kupi papier detaliczny, po uwzględnieniu kapitalizacji odsetek otrzyma 4,08% zysku w skali roku. Rentowność 2-letnich obligacji na rynku wynosi natomiast 4,7%.
Jeszcze dalej poszedł resort w przypadku obligacji 3-letnich. W listopadzie rozpoczyna się nowa oferta tych papierów. Odsetki zostały zmniejszone do 4,31% w pierwszym półroczu, z 4,4% dla obecnej emisji.
Dlaczego ministerstwo nie reaguje na sytuację na rynku, gdy ustala wysokość oprocentowania obligacji detalicznych? - Emitujemy obligacje, które są sprzedawane przez cały miesiąc, a sytuacja na rynku zmienia się z dnia na dzień. Musimy myśleć strategicznie, a nie kierować się chwilowymi wahaniami. W naszej ocenie, obecne zawirowania mają charakter krótkotrwały - usłyszeliśmy w MF.