Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło w piątek zmodyfikowany program gospodarczy, licząc na przychylność Platformy. 45-stronicowy dokument będzie jednak podstawą reform także dla mniejszościowego rządu PiS. Dlatego ekonomiści z uwagą prześledzili propozycje i prognozy opracowane przez ekspertów tej partii.
Za duży optymizm
Na pierwszy ogień poszły podstawowe założenia makroekonomiczne. - Delikatnie mówiąc, optymistyczne - komentuje Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. - Rozsądniej byłoby przedstawić bardziej wyważone prognozy. Kto bowiem wierzy, że bezrobocie będzie spadało tak szybko, albo że będziemy mieli taki wzrost gospodarczy - dodaje. PiS uzasadnia podwyższenia prognozy PKB w 2006 r. z rządowej 4,3% do 4,5% m.in. planowanym pobudzeniem inwestycji drogowych i mieszkaniowych.
Na czym państwo zaoszczędzi?
Inni analitycy wskazują na małą wyrazistość reform wydatków państwa. PiS powtórzył wcześniejsze postulaty zmian instytucjonalnych (zmniejszenie liczby urzędów), redukcji zatrudnienia administracji państwowej itp. Od pewnego czasu rynek zna je z programu "Tanie państwo". - PiS mówi o deficycie budżetu rzędu 30 mld zł przez cały okres kadencji. Problem w tym, że partia nie proponuje mierzalnych pomysłów na oszczędności. W takiej sytuacji trudno sobie wyobrazić obniżanie podatków. Mowa raczej o przeorientowaniu systemu stawek - mówi Marcin Mróz, główny ekonomista Société Générale.