Reklama

Ropą naftową we wzrost gospodarczy

Wzrost cen ropy w skali obserwowanej w ciągu ostatniego roku może doprowadzić do obniżenia inwestycji o około 2%

Publikacja: 29.10.2005 08:41

W ostatnich miesiącach ceny ropy naftowej utrzymywały się w silnym trendzie wzrostowym, przekraczając kolejne rekordowe poziomy. Chociaż w październiku tendencja ta straciła na sile, cena ropy ustabilizowała się na wysokim poziomie około 60 USD za baryłkę. Jak wiadomo, drożejąca ropa to efekt zarówno dużego zapotrzebowania na surowce energetyczne chińskiej gospodarki, niepewności politycznej na Bliskim Wschodzie, jak i również informacji o huraganach szalejących w Zatoce Meksykańskiej.

Niestety, szok paliwowy z ostatnich miesięcy może prowadzić nie tylko do nasilenia się presji inflacyjnej, lecz również do osłabienia wzrostu gospodarczego (w końcu nieszczęścia chodzą parami). Biorąc pod uwagę ostatnie dane GUS dotyczące wciąż niskiej dynamiki cen, większe obawy powinna wywoływać możliwość wystąpienia drugiego z wymienionych zagrożeń - spowolnienia gospodarczego. Nie ulega wątpliwości, że polska gospodarka w ostatnich kwartałach rozwijała się znacznie wolniej niż oczekiwano jeszcze pół roku temu.

Można przypuszczać, że szok na rynku ropy naftowej miał negatywny wpływ zarówno na popyt konsumpcyjny, jak i inwestycje. Nawet w przypadku znacznego wzrostu cen ropy, konsumenci zazwyczaj miewają trudności z ograniczeniem zużycia paliw. W efekcie, im droższa ropa, tym mniej pozostaje gospodarstwom domowym na inne wydatki. Co więcej, powyższe zmiany wpływają również na popyt inwestycyjny, gdyż słabe spożycie lub perspektywa jego spadku w przyszłości nie sprzyja rozpoczynaniu nowych projektów inwestycyjnych przez firmy. W rezultacie szok naftowy wiąże się ze spowolnieniem dynamiki nakładów inwestycyjnych oraz konsumpcji.

Biorąc pod uwagę powyższy mechanizm, warto spróbować określić, w jakim stopniu drożejące paliwa przyczyniły się do tegorocznego spowolnienia gospodarczego w Polsce. Proste szacunki wskazują, że z tytułu wysokich cen ropy popyt konsumpcyjny może być w bieżącym roku o 0,5-1% niższy. Reakcja konsumpcji jest jednak i tak stosunkowo słaba, szczególnie gdy porównuje się ją z wahaniami nakładów inwestycyjnych. Otóż wzrost cen ropy w skali obserwowanej w ciągu ostatniego roku może doprowadzić do obniżenia inwestycji o około 2%. Jeżeli te szacunki są zgodne z rzeczywistością, oznaczałoby to, że przy braku szoku naftowego produkt krajowy brutto w Polsce mógłby być o 1% wyższy niż obecnie.

Optymizmem może jednak napawać fakt, że polska gospodarka jest bardzo elastyczna i potrafi relatywnie szybko dostosować się do nowych warunków. Razem z drożejącą ropą gospodarstwa domowe i firmy są w stanie stopniowo ograniczyć zapotrzebowanie na paliwa. Jako przykład może posłużyć fakt, iż w latach 2000-2004 import ropy naftowej do Polski zmniejszył się, nawet pomimo wyraźnego wzrostu gospodarczego. Jeśli polska gospodarka nie straciła swojej elastyczności, podwyżka cen ropy naftowej będzie miała tylko przejściowy wpływ na sytuację ekonomiczną w kraju. Może nie będziemy musieli długo czekać na wyższą konsumpcję i inwestycje.

Reklama
Reklama

Autor to starszy ekonomista Citibank Handlowy

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama