To pierwsza awaria systemu, uruchomionego na japońskich giełdach w 2000 r. przez koncern Fujitsu. Do popołudnia nie można było wczoraj także handlować akcjami w Sapporo i Fukuoce. Poprzednia wpadka na giełdzie w Tokio przydarzyła się siedem lat temu. Wtedy jednak handel mimo wszystko uruchomiono, choć nie można było korzystać z systemu komputerowego.

- To żenujące, że coś takiego przytrafiło się drugiej co do wielkości giełdzie na świecie - powiedział agencji Bloomberga Shigeharu Shirashi, zarządzający z Societe Generale Asset Management w Tokio. Jego zdaniem, wczorajsza awaria może wywrzeć istotny wpływ na plany tokijskiej giełdy, która chce sprzedać swoje akcje na rynku publicznym (wzorem konkurentki z Osaki). Na razie instytucja podała tylko, że najprawdopodobniej będzie musiała przesunąć w czasie planowaną na luty kolejną modernizację systemu transakcyjnego. Podobne awarie zdarzają się jednak i innym giełdom na świecie. Na przykład w kwietniu 2000 r. z opóźnieniem ruszył handel na London Stock Exchange, ponieważ system wprowadził złe dane dotyczące cen papierów.

Wczorajsza awaria nie zahamowała marszu japońskich indeksów giełdowych ku nowym rekordom. Nikkei 225 zyskał 1,9% i wyniósł 13 867 pkt, co jest najwyższym poziomem od czterech lat. Problemy systemu nie wpłynęły na możliwości handlowania opcjami i kontraktami terminowymi.