Po wczorajszej sesji tylko dwie luki bessy dzielą WIG20 od powrotu do długoterminowego trendu wzrostowego. Indeks wybił się górą z formacji podwójnego dna i od razu przełamał opór, wyznaczany przez połowę wysokiej czarnej świecy z 13 października. Taki przebieg wczorajszej sesji podyktowały wtorkowe wydarzenia na rynkach wschodzących, po kolejnej podwyżce stóp procentowych w USA. Bovespa, najważniejszy indeks brazylijski, który jest jednym z największych rynków w gronie wschodzących, zyskał ponad 2%. Inwestorzy na tę chwilę zgodzili się z amerykańskim FOMC, że inflacja bazowa jest pod kontrolą i nie będzie w przyszłości konieczności szybszego podnoszenia stóp procentowych. Tym samym proces odciągania kapitału z rynków wschodzących nie będzie w przyszłości zbyt gwałtowny. Na razie nawet zgodzili się zainwestować na tej grupie rynków jeszcze więcej - stąd wczorajsza zwyżka w Warszawie i całym regionie.

Celem kapitału zagranicznego był tym razem sektor bankowy. Indeks tej branży bardzo słabo wypadł w październiku, kiedy stracił prawie 9% i był, obok PKN, głównym "sprawcą" ostatniej korekty na GPW. Wczoraj zyskał 4,2%, odrabiając prawie połowę strat.

Wartość prognostyczna podwójnego dna, którego linia szyi znajduje się na poziomie 2360 pkt, jest niewielka. 60-punktowy zasięg zwyżki wynikający z jej wysokości został już praktycznie zrealizowany. Kluczowe znaczenie dla powrotu do długoterminowego trendu wzrostowego wydaje się mieć poziom 2500 pkt, gdzie znajduje się górne ograniczenie luki bessy z 6 października. Wprawdzie dzień wcześniej również powstała luka bessy, ale towarzyszyły jej mniejsze obroty i niższa dynamika spadku. Przebicie wspomnianego oporu będzie sygnałem siły rynku - oto wracamy do zwyżki po ledwie 38-proc. zniesieniu ostatniej fali wzrostowej. Jednak znów rosnąca zmienność ostrzega, że zmiany nastrojów mogą być gwałtowne. Długoterminowe czynniki, które stały za zwyżką na rynkach wschodzących, powoli się wyczerpują. Na razie jednak pozostaje nam cieszyć się chwilą.