- Z reguły w branży kosmetycznej druga połowa roku jest lepsza. Na razie ta prawidłowość się potwierdza. Nasza sprzedaż w III kwartale była znacznie wyższa niż przed rokiem - powiedział Przemysław Lis-Markiewicz, prezes spółki. Przychody od lipca do września wyniosły 9,09 mln zł, co oznacza wzrost o 11,9% w porównaniu z tym samym okresem 2004 r. Poprawa to m.in. efekt restrukturyzacji. Firma skupiła się na produkcji i marketingu, podczas gdy dystrybucją wyrobów zajmuje się jej większościowy akcjonariusz - Toruńskie Zakłady Materiałów Opatrunkowych. Koszty sprzedaży spadły w III kw. o ponad 66% w stosunku do ubiegłego roku. "Udział kosztów sprzedaży w przychodach wyniósł 10,8%, podczas gdy w tym samym okresie 2004 r. - 35,8%" - czytamy w komentarzu do wyników.

Jak powiedział prezes, dobra sprzedaż utrzymała się w październiku. - Oczekuję, że podobnie będzie w listopadzie. Czwarty kwartał nie powinien odbiegać pod względem wyników od trzeciego - stwierdził P. Lis-Markiewicz. Podtrzymał też zapowiedzi, że spółka może zakończyć rok bez strat. - Bardzo bym chciał, żebyśmy zamknęli rok w okolicach zera. Myślę, że jest to całkiem możliwe. Nawet jeżeli to się nie uda i wykażemy stratę, to będzie ona niewielka. Nie ma mowy o wyniku na poziomie ubiegłego roku -- zaznaczył. W 2004 r. Pollena Ewa miała 5,8 mln zł straty, przy przychodach 31 mln zł. Na przyszły rok P. Lis-Markiewicz zapowiedział osiągnięcie "wyraźnego zysku netto". Ma na to pozwolić wzrost eksportu. Według prognoz, w grudniu produkcja skierowana na eksport może zapewnić już 40% miesięcznych przychodów, w 2006 r. - ponad 50%.