Według danych Departamentu Handlu, wrześniowe wyniki sprzedaży nowych budynków mieszkalnych były gorsze od prognoz. Średnia cena domu obniżyła się we wrześniu o 5,7%. Według Freddie Mac, w październiku zanotowano też spadek liczby wniosków o kredyty hipoteczne. To efekt przegrzania rynku, wyśrubowanych cen i rosnącego oprocentowania długoterminowych pożyczek - twierdzą analitycy. Najpopularniejszy 30-letni kredyt na zakup domu o stałym oprocentowaniu kosztuje już ponad 6% rocznie.

Czasy, gdy w ciągu jednego roku nieruchomości potrafiły zdrożeć nawet o 30%, nieubłaganie dobiegają końca - ostrzegają eksperci rynku nieruchomości. Według Mortgage Bankers Association, organizacji zrzeszającej instytucje finansowe udzielające pożyczek hipotecznych, w przyszłym roku wzrost wartości domów powinien wynieść zaledwie 5%. Oprocentowanie 30-letnich kredytów powinno wzrosnąć do 6,75% pod koniec 2006 r. To wciąż niewiele w stosunku do historycznych wartości, ale znacznie powyżej rekordowo niskich kosztów kredytu z ostatnich lat. Według Freddie Mac, średnie oprocentowanie 30-letnich kredytów wynosi dziś 6,15%, wobec 5,64% rok temu.

We wrześniu na rynku znajdowała się rekordowa liczba 493 tys. nowych domów. Agenci pośrednictwa nieruchomości coraz częściej mówią o zmianie postaw wśród kupujących, którzy mogą przebierać w ofertach i negocjować obniżkę ceny wywoławczej, co jeszcze kilka miesięcy temu było nie do pomyślenia. Private Mortgage Insurance, firma asekuracyjna, badająca m.in. ryzyko ubezpieczeniowe na rynkach nieruchomości, ocenia, że ceny domów w Los Angeles są przewartościowane o 33%, w Las Vegas i New Jersey - o 25%, a w Waszyngtonie - o 18%.

Wciąż jest jeszcze za wcześnie, aby przewidywać, czy osłabienie koniunktury ma charakter stały, czy jest chwilowym wahnięciem - zgodnie twierdzą analitycy. Natomiast stanowczo różne są prognozy na przyszłość. Najbardziej pesymistyczne przewidują gwałtowne pęknięcie cenowego bąbla i kryzys podobny do tego, jaki towarzyszył pęknięciu internetowej bańki kursowej na Wall Street w 2000 roku. Optymiści mówią raczej o scenariuszu "miękkiego lądowania", czyli stopniowego powrotu wskaźników aprecjacji do normalnego poziomu.

(Nowy Jork)