Od ubiegłego piątku kontrolę nad głównymi europejskimi i amerykańskimi indeksami przejęła strona popytowa. Bezpośrednim powodem zmiany nastawienia do akcji były opublikowane przed tygodniem, wstępne dane o wzroście o 3,8% amerykańskiego PKB w III kwartale 2005 roku. W kontekście trwającej już tydzień poprawy koniunktury wypada zadać sobie pytanie, czy obserwowane wzrosty to tylko odreagowanie wcześniejszych spadków, czy też impuls, który doprowadzi przynajmniej do testu tegorocznych maksimów?

Analiza sytuacji technicznej na wykresie niemieckiego DAX skłania do przychylenia się do tej drugiej tezy. Już zeszłotygodniowa obrona poziomów wsparć, jakie na 4765 pkt i 4783,8 pkt tworzy 38,2-proc. zniesienie Fibonacciego impulsu wzrostowego 21 kwietnia-4 października br. oraz dołek z 26 sierpnia br., mogła wskazywać na korekcyjny charakter październikowych spadków. Jednak wobec braku innych przesłanek sugerujących, że tak jest, ryzyko kupna akcji było zbyt duże. Równie dobrze bowiem wspomniane poziomy mogły stanowić początek, tyle że korekcyjnego odbicia.

Scenariusz taki został zanegowany dopiero w środę, wraz z zamknięciem luki bessy z 19 października (4 902,22-4 947,18 pkt). Wczorajsza biała świeca oraz poprzedzająca ją luka hossy dodatkowo potwierdzają wzrostowy scenariusz. Tak samo zresztą, jak sygnał kupna na MACD czy dość prawdopodobna, lokalna formacja gwiazdy porannej na wykresie tygodniowym DAX. Wobec wszystkich wymienionych wyżej sygnałów zachęcających do kupna akcji, rośnie prawdopodobieństwo powrotu DAX do październikowego szczytu. Jego przełamanie nie jest przesądzone. Jeżeli spojrzeć na nie najlepsze perspektywy gospodarcze Niemiec, to wybicie ponad ten szczyt można wręcz wykluczyć.

Sytuacja na głównych amerykańskich indeksach jest podobna do tej opisanej wyżej. Zanegowane sygnały sprzedaży oraz wygenerowane równocześnie sygnały kupna, pozwalają liczyć na powrót Nasdaq Composite do 2218 pkt, natomiast S&P500 do 1245 pkt. (sierpniowe szczyty). Jednak podobnie jak w przypadku niemieckiego indeksu, ich pokonanie wcale nie jest przesądzone.