W październiku w USA przybyło 56 tysięcy nowych miejsc pracy, czyli aż o połowę mniej niż prognozowali eksperci - podał Departament Pracy. Pocieszająca była informacja, że we wrześniu, czyli bezpośrednio po uderzeniu huraganu Katrina w południowe wybrzeże Stanów, liczba etatów w największej gospodarce świata zmalała tylko o 8 tys., a nie o 35 tys., jak podano pierwotnie.
Z piątkowego raportu wynika, że tempo przyrostu etatów nie tylko na obszarze zniszczeń po Katrinie (straty ubezpieczyciele szacują na kilkadziesiąt miliardów dolarów), ale także w całych USA było słabsze niż we wcześniejszych miesiącach. Ekonomiści spekulują, że może to być sygnał dla Rezerwy Federalnej, by przynajmniej na jedno posiedzenie zatrzymała się z podwyżkami stóp procentowych. Jednak w czwartek, w jednym ze swoich ostatnich wystąpień w Kongresie, szef Fedu Alan Greenspan mówił, że amerykańska gospodarka ma podstawy, by dalej się szybko rozwijać. - Odbudowa po huraganach może pomóc wzrostowi gospodarczemu - mówił Greenspan. Tym samym zasygnalizował, że Fed najprawdopodobniej będzie dalej zacieśniać politykę monetarną, i stopy dalej będą szły w górę (obecnie główna wynosi 4%, wobec 1% półtora roku temu). W pierwszych dziewięciu miesiącach roku nowe miejsca powstawały w USA w tempie najszybszym od 1999 r., a gospodarka zanotowała dziesięć z rzędu kwartałów, gdy tempo wzrostu PKB przekraczało 3%.
Amerykańska stopa bezrobocia, obliczana na podstawie osobnego badania, spadła w październiku do 5%, czyli o 0,1 pkt proc. w porównaniu z wrześniem. To wciąż poziom minimalnie wyższy niż przed uderzeniem Katriny.
W październiku zatrudnienie w amerykańskim sektorze budowlanym wzrosło o 33 tys. etatów. Jeśli chodzi o sektor usług, zwiększyło się o 7 tys. stanowisk. W sektorze przedsiębiorstw produkcyjnych przybyło zaś 12 tys. miejsc pracy, przede wszystkim dzięki zakończeniu strajku w Boeingu.
Nieco rozczarowujący raport z rynku pracy negatywnie - choć tylko na chwilę - odbił się na notowaniach dolara i amerykańskich obligacji. Do euro amerykańska waluta w kilka minut straciła 0,5%, a rentowność najpopularniejszych papierów dziesięcioletnich wzrosła o 5 pkt bazowych, do 4,65%. Później sytuacja wróciła do punktu wyjścia.