- Pracujemy nad strategią, która powinna być zakończona w I kwartale 2006 roku - powiedział agencji Reutera prezes Olechnowicz. Nie ujawnił jednak przyczyn przesunięcia terminu.
O tym, że program rozwoju części wydobywczej zostanie przedstawiony jesienią, Lotos zapowiedział w maju br. Gdańska spółka jest jednym z dwóch podmiotów w Polsce (drugi to Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo), które mają własne złoża ropy naftowej. Wydobywa ją z szelfu Morza Bałtyckiego. Złoża są jednak dość nieduże i dostawy z platform wydobywczych pokrywają mniej niż 5% potrzeb Lotosu. Dlatego firma przerabia głównie surowiec pochodzący z Rosji.
Rosyjska ropa to podstawowy surowiec także dla reszty krajowych rafinerii. Polska chce zdywersyfikować źródła dostaw. Temu m.in. miały służyć tegoroczne odwiedziny byłego już premiera Marka Belki w Libii. Na razie jednak żadnych efektów tych wizyt nie ma.
Od jakiegoś czasu prezes Olechnowicz powtarza, że najlepszym inwestorem dla Lotosu byłby branżowy podmiot, który zapewni spółce dostęp do źródeł ropy. Nie precyzował jednak, z jakiego kraju miałby pochodzić ten inwestor.
- Nie wykluczałbym, że przyczyną przesunięcia terminu zakończenia prac nad strategią jest polityka - mówi Andrzej Szczęśniak, analityk paliwowy Centrum im. A. Smitha. Jego zdaniem, dość prawdopodobne jest, że - podobnie jak w PGNiG - także w Lotosie nowy PiS-owski rząd będzie chciał wymienić zarząd.