Reklama

GPW daje przewagę nad konkurencją

Z Christianem Mandlem, dyrektorem generalnym SkyEurope, rozmawia Tomasz Goss-Strzelecki

Publikacja: 07.11.2005 09:24

Dlaczego SkyEurope zdecydował się na debiut na giełdzie w Warszawie? Zależało Wam na inwestorach finansowych, więc może lepiej było sprzedać papiery na przykład przez londyński rynek AIM, dedykowany małym, szybko rozwijającym się firmom, jak Wasza?

Wybraliśmy rynki w Wiedniu i Warszawie, ponieważ nasza działalność koncentruje się na Europie Środkowowschodniej. Poza tym na giełdach regionu nie była dotąd notowana żadna spółka lotnicza, więc chcieliśmy, żeby inwestorzy mieli możliwość postawienia na tę branżę.

W Warszawie wolumen obrotu papierami SkyEurope jest bardzo niski.

Faktycznie papiery mają wyższy wolumen obrotu w Wiedniu, lecz jest to dual listing i są to te same akcje. Tak naprawdę nie jest ważne, gdzie inwestorzy je kupią bądź sprzedadzą. Jednak dzięki notowaniom w Warszawie, w nasze akcje mogą inwestować fundusze, które specjalizującą się w Europie Wschodniej i dla których wymogiem jest, by wybierać spółki tylko z giełd tego obszaru.

Interesują Was wyłącznie inwestorzy finansowi? W PARKIECIE pisaliśmy, że drobni gracze mogą czuć się lekceważeni przez SkyEurope, ponieważ na przykład Wasz prospekt emisyjny nie był dostępny w internecie.

Reklama
Reklama

Już od samego początku zdecydowaliśmy, że chcemy się skupić na instytucjach. Podczas road show przy okazji naszej oferty przez 11 dni objechaliśmy 9 krajów w Europie i spotkaliśmy się z 89 inwestorami finansowymi, z których ponad połowa kupiła potem nasze akcje. Nie uważam, by drobni inwestorzy byli lekceważeni. Teraz mogą kupować papiery na rynku wtórnym jak wszyscy. W trakcie oferty nie chcieliśmy jednak wydawać ogromnych sum na jej promocję, ponieważ wciąż jesteśmy relatywnie małą firmą i dlatego łatwiej było skoncentrować się na instytucjach.

Gdy sprzedawaliście akcje, analitycy mówili, że są dość tanie...

Muszę coś wyjaśnić. Byliśmy jedną z pierwszych spółek, które przygotowywały prospekt już zgodnie z nową dyrektywą unijną. Dlatego, inaczej niż wcześniejsi emitenci, musieliśmy już na wstępie podać przedział ceny, po jakiej chcemy sprzedać akcje. Był on właściwie "wirtualny", ponieważ nie mieliśmy szansy przekonać się, na ile ceni nas rynek. Dlatego, mimo że widełki sięgały 10 euro (wynosiły 5-10 euro - red.), jesteśmy zadowoleni z uzyskania ceny emisyjnej 6 euro. Inwestorzy chcieli kupić aż 30 mln akcji, gdy do sprzedania było 10 mln.

... i mają potencjał, by drożeć. Tymczasem przez miesiąc spadły o kilkanaście procent, mimo że Wasze warunki działania się poprawiają, bo tanieje paliwo. Co się dzieje?

Chyba w żaden racjonalny sposób nie da się tego wyjaśnić, bo nie opublikowaliśmy w tym czasie żadnego komunikatu, który mógłby na to wpłynąć. Wyniki za IV kwartał obrachunkowy i cały rok podamy 30 listopada. Mogę tylko przypuszczać, że część inwestorów pozbyła się akcji, ponieważ z powodu nadsubskrypcji nie objęła takiej puli, jaką chciała i woli sprzedać papiery, zamiast mieć w portfelu niedoważoną spółkę.

Może akcje tanieją, bo inwestorzy boją się, że znów poinformujecie o sporych stratach?

Reklama
Reklama

Nie mogę na ten temat nic powiedzieć. Może tylko tyle, że żadnej dużej niespodzianki nie należy oczekiwać.

Zatem czego spodziewacie się w przyszłości? SkyEurope dalej będzie dynamicznie zwiększać przychody?

W latach 2001-2005 zbudowaliśmy firmę dzięki 27 mln euro. Z oferty publicznej uzyskaliśmy 60 mln euro, czyli dwa razy więcej i teraz bez wątpienia jesteśmy najlepiej dokapitalizowaną niskokosztową linią lotniczą w Europie Środkowej. Inwestorzy ulokowali pieniądze w nasz wzrost, więc oczywiście wpływy z oferty zostaną wykorzystane na rozwój. Chcemy poszerzyć flotę, mieć więcej pasażerów, a za tym idą wyższe przychody. Mamy zakontraktowany leasing 16 nowych boeingów, z których pierwszy dostaniemy już w marcu 2006 r. Wkrótce poinformujemy o otwarciu nowych tras z Polski na sezon letni przyszłego roku. Poza naszymi dwoma bazami w Krakowie i Warszawie, rozważamy również loty z jeszcze jednego miasta. Z ogłoszeniem konkretów musimy zaczekać jednak na przydział slotów ("okienek" czasowych na start i lądowanie - red.) na lotniskach.

Mówił Pan kiedyś, że SkyEurope ma w planach połączenia nie tylko międzynarodowe, ale też w obrębie Polski...

Najpierw chcemy osiągnąć masę krytyczną w bazach, które mamy. Dlatego dwa pierwsze boeingi trafią do Krakowa, gdzie będziemy mieć już cztery maszyny, tak jak w Budapeszcie. Taka liczba pozwala już zbudować silną pozycję w danym porcie lotniczym. Lotów między poszczególnymi miastami jednak nie wykluczamy. To sprawa przyszłości.

Jakie macie plany wobec drugiej bazy w Polsce - Warszawy? Czyżbyście zamierzali się wycofać?

Reklama
Reklama

Plany wobec Warszawy nie do końca zależą od nas. Sytuacja jest niepewna. Nie wiemy, kiedy otwarte zostanie lotnisko w Modlinie - czy jeszcze przed sezonem letnim 2006, czy już po, czy może w trakcie. Nie wiemy, czy warunki będą na tyle atrakcyjne, żeby warto było przenosić się z terminalu Etiuda na Okęciu. Nie znamy polityki cenowej. Nie jest jasne, czy do Modlina pasażerowie będą mieć jakieś atrakcyjne połączenie autobusowe bądź kolejowe z centrum Warszawy. Terminal Etiuda ma zaś ograniczenia, jeśli chodzi o pojemność. Kwestią sporną jest "cisza nocna", która nie pozwala, by samoloty lądowały po określonej godzinie. To spore utrudnienie dla linii, która ma tutaj bazę. Ale w żadnym razie nie zamierzamy się z Warszawy wycofywać. Chcemy, żeby ze stolicy latało z nami coraz więcej pasażerów. Co więcej, na sezon zimowy uruchomiliśmy ciekawe połączenia do Salzburga i Bergamo.

Wracając do wyników - co z rentownością? Długo jeszcze SkyEurope będzie informować wyłącznie o stratach?

Teraz mogę opierać się tylko na raportach analityków. Kilku z nich przewiduje znaczną poprawę. Próg rentowności na poziomie EBITDAR, czyli przed podatkami, odsetkami, amortyzacją i kosztami wynajmu - w naszym przypadku leasingu samolotów - powinniśmy osiągnąć w przyszłym roku, a na poziomie EBIT, przed podatkami i odsetkami, w 2007 r. Podkreślam, że to są średnie szacunki analityków, bo my nie publikujemy prognoz.

Teraz zebraliście sporo pieniędzy, lecz rozwój będzie wymagać dalszego dopływu kapitału. Planujecie kolejne emisje papierów?

Debiut na giełdzie dał nam zasadniczą przewagę nad konkurentami w regionie: mamy dostęp do platformy finansowania. W przypadku tanich linii, które odniosły sukces, takich jak Rynair czy easyJet, dostęp do giełdy był bardzo ważny dla ich rozwoju. W każdej chwili mogły wyemitować akcje, by sfinansować na przykład duże zamówienie samolotów czy przejęcie innej spółki. Po tym, jak zebraliśmy z oferty kwotę dwa razy większą od sumy zainwestowanej dotąd w całej historii firmy, sami na razie nie mamy jednak w planach kolejnych emisji. Ale w dalszej przyszłości możemy skorzystać z giełdy, by zrealizować nasze projekty.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama