W tym roku w każdym kwartale przychody Wólczanki są podobne. W ostatnim wyniosły 22,3 mln zł, nieznacznie więcej niż rok wcześniej. Największy wzrost odnotowano w salonach firmowych. Ich udział w obrotach zwiększył się dzięki temu z 22,2% przed rokiem do 26,6% w III kwartale 2005. Sytuacja byłaby lepsza, gdyby nie niekorzystne relacje kursowe i zmniejszenie zamówień realizowanych w ramach tzw. eksportu przerobowego (w ujęciu wartościowym spadek o 10,3%, w ujęciu ilościowym o 4,2%). To plus niska rentowność przerobów dla kontrahentów krajowych tłumaczy zmniejszenie marży brutto z 43,5% do 38,3%. Na plus działało z kolei w tym przypadku urynkowienie stawek w rozliczeniach ze spółkami produkcyjnymi z grupy kapitałowej. Jakie Wólczanka pokaże dane skonsolidowane, okaże się wkrótce. Po I półroczu grupa miała jedynie 0,2 mln zł zysku.
Choć generalnie sprzedaż firmy jest niższa niż w 2004 r. (dane narastająco to odpowiednio 66,4 mln zł i 71,9 mln zł), to znacznie lepsze są wyniki. Zarząd tłumaczy to wzrostem obrotów w salonach firmowych, poprawą wypracowywanej przez nie marży oraz spadkiem kosztów ogólnego zarządu.
W minionym kwartale spółka wypadła gorzej niż w okresie od kwietnia do czerwca, jednak dołożyła następną cegiełkę do całorocznych zysków: 1,4 mln zł z działalności operacyjnej i 0,76 mln zł netto (przed rokiem odpowiednio 1,2 mln zł i 0,2 mln zł).
Narastająco zysk netto producenta i sprzedawcy koszul sięga już przeszło 3 mln zł (1,25 mln zł rok wcześniej) i jest wyższy niż w całym zeszłym roku.
Za Wólczanką ciągnie się cały czas sprawa kuriozalnych inwestycji giełdowych sprzed paru lat. Spłata powstałych w związku z nimi zobowiązań (odsetek od obligacji objętych przez BGŻ) jest drugą pod względem wielkości, po wyniku ze sprzedaży, pozycją wpływającą na ostateczny rezultat. W III kwartale odsetki pochłonęły ponad 0,4 mln zł, narastająco 1,34 mln zł.