Miniony, skrócony tydzień notowań przyniósł silną reakcję na kontakt wykresu kontynuacyjnego z pułapem 2,5-letniego kanału. Grający na zwyżkę mogliby uznać to za sygnał powrotu do trendu wzrostowego. Druga strona wskaże na fakt już zrealizowanego zasięgu wzrostu wynikającego z formacji wspomnianego kanału oraz teorię Dowa, która przestrzega przed okresami zwiększonych wahań cen, wiążąc je z kształtowaniem szczytów koniunktury.
W piątek pochodna nie miała tak udanego finiszu jak rynek kasowy i poziom 62-proc. zniesienia pozostał niezdobyty. Inwestorzy posługujący się AT znakomicie zdają sobie sprawę z istotności tego poziomu, wiedząc, że korekta październikowej fali spadkowej może w tym miejscu przerodzić się w nową falę wzrostową, równe jednak dobrze może ulec załamaniu. W rezultacie w piątek oglądaliśmy niewielkie osłabienie na poziomie linii półrocznego trendu i na skraju luki z 6 października. Przed poniedziałkowymi notowaniami aktualne było pytanie, czy stworzone wówczas doji to początek końca odbicia czy też przystanek w trendzie wzrostowym? To pytanie zdaje się nadal być otwarte. Wczorajszy spadek nie przekreśla bowiem szans na zniesienie październikowej wyprzedaży w całości, ale wysyła sygnał ostrzegawczy. Na razie owo 12-punktowe cofnięcie można interpretować jako kontynuację ruchu powrotnego do linii szyi formacji "W". MACD pozostaje w strefie wartości dodatnich, a wskaźniki szybkie są w fazie schładzania. Dalszy spadek (poniżej 2354 pkt) byłby jednak bardzo niebezpieczny, gdyż wdrożyłby w życie niezwykle dramatyczny scenariusz, gdzie w roli głównej występuje linia łącząca sierpniowy i październikowy dołek - potencjalna szyja 3-miesięczne głowy z ramionami. Obecnie to wsparcie znajduje się na 2 250 pkt.