Zwyżka z ubiegłego tygodnia pokazała wyraźnie, że rynek powrócił - i to dość szybko - do długoterminowego trendu wzrostowego. Zwyżki zostały jednak wyhamowane przed bardzo ważnym oporem, jaki stanowi luka bessy z 6 października. Jest ona w tej chwili kluczowa jeśli chodzi o dalszy rozwój wypadków. Jej zamknięcie powinno doprowadzić do ataku na szczyty hossy, i co prawdopodobne, zakończyć się ich pokonaniem. Natomiast odbicie i rozpoczęcie spadku może być bardzo nieprzyjemne w skutkach.
Przede wszystkim załamana zostałaby wtedy sekwencja coraz wyższych szczytów charakterystyczna dla trendu wzrostowego. To mogłoby świadczyć, że korekta spadkowa rozpoczęta w październiku nie uległa wcale zakończeniu i rynek może zejść poniżej dość gwałtownie ukształtowanego dołka z ubiegłego tygodnia. Analogiczna sytuacja miała miejsce po bardzo silnym impulsie wzrostowym w 2003 r., gdy rynek nie zdołał pokonać szczytów, co rozpoczęło kilkutygodniową korektę.
Kontynuacja długoterminowego trendu wydaje się w tej chwili bardziej prawdopodobna. Jednak należy zdać sobie sprawę, że po ruchu, którego długość przekroczyła 700 pkt, wejście rynku w średnioterminowy trend boczny jest jak najbardziej logiczne. Ogromny pesymizm na rynku terminowym, przejawiający się notowaniami kontraktów dużo poniżej instrumentu bazowego sugeruje, że wielu uczestników rynku wątpi w kontynuację trendu. Chociaż ostatnio zachowanie bazy było bardzo mylące, trzeba zdawać sobie sprawę z ryzyka inwestycyjnego, otwierając krótkie pozycje.
Krótkoterminowe oscylatory znalazły się już po kilku sesjach w obszarach wykupienia i spadki z obecnych poziomów mogą spowodować wygenerowanie sygnałów sprzedaży.