W pierwszej części wtorkowych notowań z euro było już bardzo słabo. Jego notowania spadły do 1,1711 USD i znalazły się na najniższym poziomie od 2 lat. Przez cztery ostatnie sesje wspólna waluta straciła ponad 3,5 centa i przełamała dwie silne bariery - lipcowy dołek przy 1,19 USD oraz minimum z wiosny 2004 r. przy 1,182 USD.
W popołudniowej części notowań inwestorzy coraz bardziej dochodzili do przekonania, że skala spadku sprowadziła kurs euro do atrakcyjnego poziomu, a ci, którzy mieli sprzedać tę walutę, już to zrobili. To zaowocowało stopniowym wzrostem i pod koniec dnia za euro płacono 1,177 USD wobec 1,179 USD w poniedziałek. To jednak nie zmienia pesymistycznych przewidywań - po kilkudniowej konsolidacji poniżej 1,182 USD cena euro powinna dalej iść w dół. Poprawa atmosfery wokół wspólnego pieniądza zachęciła do kupna złotego, co pozwoliło zredukować przedpołudniowy wzrost walut. Dolar kończył dzień nieco poniżej poniedziałkowego zamknięcia, euro potaniało o ponad 1 grosz. W przypadku EUR/PLN można mówić o ruchu powrotnym do przebitej w poniedziałek bariery 4 zł. Jej sforsowanie zapowiada atak na roczną średnią kroczącą (4,05 zł), której przełamanie pozwalałoby się spodziewać dalszej stopniowej deprecjacji złotego.