Wyniki Spinu nie były dla inwestorów niespodzianką. Spółka już od dłuższego czasu sygnalizowała, że ten rok nie będzie tak dobry, jak obiecywała jeszcze na jego początku. Nieudana kwietniowa emisja akcji, z której Spin chciał zebrać 60 mln zł, zburzyła strategię przedsiębiorstwa. Zamiast planowanych z rozmachem akwizycji, informatyczna firma musiała zabrać się za restrukturyzację, bo nagle okazało się, że łączenie dwóch grup kapitałowych, zbudowanych wokół Spinu i Telmaksu, jest dużo trudniejsze niż wcześniej zakładano.
Początkowo zarząd Spinu zakładał, że w 2005 r. przychody grupy wyniosą 165 mln, a zysk netto 21 mln zł. Już po publikacji wyników za II kwartał wiadomo było, że tych zamierzeń nie uda się zrealizować. Spółka zwlekała z korektą prognozy aż do połowy października, kiedy zarząd znał już wstępne dane za III kwartał. Nowy plan na ten rok mówi o 131 mln zł obrotów i 10,6 mln zł zysku netto. Po dziewięciu miesiącach sprzedaż ma wartość 100,7 mln zł, a zysk netto 5,8 mln zł. Oznacza to, że prognozę wykonano odpowiednio w 76% i 54,7%.
Na tej podstawie można założyć, że Spin nie będzie miał większych kłopotów z wypełnieniem planów sprzedaży, zwłaszcza że IV kwartał jest dla spółek z branży informatycznej tradycyjnie okresem żniw. Dużo większym wyzwaniem będzie jednak realizacja prognozy zysku netto. Spin musi jeszcze zarobić 4,8 mln zł. Patrząc na liczbę kontraktów podpisanych w ostatnich miesiącach, wydaje się, że może to być trudne.
Inwestorzy, mimo że firma przygotowywała ich na słabe wyniki, przyjęli dane za III kwartał chłodno. Kurs Spinu spadł o 33,1%, do 1,8 zł. To nowe roczne minimum i najniższa wycena od fuzji, która została zarejestrowana pod koniec 2004 r.