Dla nikogo chyba nie jest niespodzianką niska aktywność największych funduszy w tym tygodniu. W Stanach mamy okres posuchy w danych makro, oddzielający raport z rynku pracy od raportów o inflacji. Z kolei jeśli chodzi o nasze lokalne wydarzenia, to inwestorów cały czas wstrzymuje polityczna niepewność i oczekiwanie na publikacje najważniejszych wyników spółek. Efekt tego taki, że kolejną sesję spędziliśmy w bardzo wąskiej konsolidacji, a obroty były żenująco niskie.
Choć ja cały czas uważam, że w polityce jest już dawno "pozamiatane", to przed weekendem ten czynnik niepewności dalej nie ustąpi. Uwagę inwestorów na całej jutrzejszej sesji zajmie sejmowa propaganda/awantura, jaką każda z partii musi przygotować dla mediów. Głosowanie nad rządem dopiero wieczorem, a że poparcie jest ze strony dość chwiejnych ugrupowań, to fundusze mogą reagować w tym wypadku jedynie na fakty. Doświadczenie z załamania koalicji PO-PiS nie pozwala postawić pieniędzy na żaden polityczny układ.
Teoretycznie nieco więcej na ostatnią sesję tygodnia (w piątek święto) mogłyby wnieść wyniki Pekao i BPH. Razem to przecież ponad 18% indeksu WIG20. Paradoksalnie jednak reakcja wcale nie musi być tak gwałtowna, nawet przy mocnej niespodziance. Stłumi ją po pierwsze dłuższy weekend, przed którym duzi gracze niechętnie zawsze zajmują pozycję, a po drugie w poniedziałek wyniki publikuje PKN i PKO BP (razem ponad 24% WIG20). Dopiero wtedy wszystkie karty będą odkryte, także w polityce. Trudno więc na czwartkowej sesji oczekiwać czegokolwiek innego jak dalszej konsolidacji. Jedyna dobra wiadomość z tego wynikająca jest taka, że im dłuższa konsolidacja, tym późniejsze wybicie z reguły jest bardziej dynamiczne, co już teraz sugeruje rosnąca liczba otwartych pozycji w kontraktach.