Kolejny dzień nie zmieniła się sytuacja kontraktów na WIG20. To była już piąta kolejna sesja niewielkich wahań. Byki odstrasza luka bessy z 6 października, niedźwiedzie liżą jeszcze rany po zwyżce z przełomu ubiegłego i tego miesiąca. Przy tej równowadze uwagę zwraca szybko rosnąca w ostatnich dniach liczba otwartych pozycji. Przez ostatnie dwa tygodnie zwiększyła się o ok. 7 tys. sztuk, od minionego czwartku o ponad 4,5 tys. sztuk. To też świadczy o wyraźnej polaryzacji stanowisk inwestorów. Jedni w konsolidacji pod oporem upatrują korzystnego momentu do zajęcia krótkiej pozycji, licząc na to, że korekta wielomiesięcznego wzrostu jeszcze się nie zakończyła. Drudzy przedłużającą się stabilizację traktują jako oznakę siły rynku i otwierają długie pozycje w nadziei na atak na historyczny szczyt.
Obecna sytuacja na rynku - spadające obligacje i złoty - skłaniają do snucia analogii z jesienią 2003 r., kiedy po silnym spadku i mocnym odbiciu nastąpiła jeszcze jedna fala spadkowa, sprowadzająca kontrakty poniżej poprzedniego dołka. Analiza techniczna podtrzymuje sygnały ostrzegające, że potencjał zniżkowy jeszcze się nie wyczerpał. Wśród nich są pozostający poniżej poziomu równowagi dzienny MACD, utrzymujący się poniżej średniej tygodniowy MACD oraz zatrzymanie wzrostu na 61,8-proc. zniesieniu październikowej wyprzedaży. Jednak nic jeszcze nie jest przesądzone.
Nie można wykluczyć, że byki pokuszą się jeszcze o próbę zasłonięcia luki bessy, rozciągającej się pomiędzy 2448-2480 pkt, choć szanse na jej zamknięcie są dość ograniczone. Dopiero spadek notowań poniżej połowy białej świecy z 2 listopada (2361 pkt) zredukuje nadzieje na taki obrót spraw. To otworzyłoby drogę do osiągnięcia ubiegłomiesięcznego dołka - 2260 pkt.