Przeanalizowaliśmy zachowanie WIG20, najważniejszych indeksów amerykańskich (S&P 500, Dow Jones, Nasdaq Composite) oraz niemieckiego DAX-a w okresie od marca 2000 r. do chwili obecnej. W tym czasie światowe giełdy przeżyły jedno z największych w historii załamań (lata 2000-2002), jak i trwającą do tej pory hossę. Ten burzliwy okres dobrze nadaje się do porównań.
W tabeli 1 widać podstawowe parametry charakteryzujące zachowanie indeksów. Jednym z najbardziej zaskakujących faktów może być wysoka zmienność niemieckiego DAX-a na tle amerykańskich wskaźników największych spółek (S&P 500, Dow Jones). Obejmujący 30 koncernów DAX spadł w czasie wielkiej bessy w latach 2000-2002 o ponad 70%, czyli niemal tyle samo co amerykański indeks spółek wysokich technologii Nasdaq Composite. Od początku 2003 r. DAX zyskał z kolei 66%, podczas gdy Nasdaq - 55%, a przecież w tym czasie wzrost gospodarczy u naszych zachodnich sąsiadów był mizerny w porównaniu z tym za oceanem. Dlaczego DAX zachowuje się jak indeks spółek wysokich technologii?
Zmienne zyski
Trudno wytłumaczyć ten fakt, porównując tempo rozwoju gospodarek Niemiec i USA. W czasie bessy dynamika PKB w tych krajach była zbliżona. Spadła z prawie 5% do niemal zera. Kiedy jednak amerykańska gospodarka zaczęła się podnosić z recesji w I kw. 2002 r., u naszych zachodnich sąsiadów utrzymywała się stagnacja. Na wykresie 1 widać wyraźnie, jak mizernie wygląda tempo wzrostu niemieckiego PKB w porównaniu z USA.
A mimo to DAX rósł znacznie szybciej niż indeksy amerykańskie. Zjawisko to można wyjaśnić lepiej, analizując nie tyle zmiany w całej gospodarce, ile w samych spółkach. Okazuje się, że zyski czołowych niemieckich firm podlegają w ostatnich latach zdecydowanie większym wahaniom niż w przypadku amerykańskich potentatów. I dotyczy to wahań nie tylko w dół, ale także w górę. Mogłoby się wydawać, że zyski niemieckich spółek, takich jak koncern energetyczny E.ON, Deutsche Bank czy też grupa finansowa Allianz są nieporównywalnie stabilniejsze, niż np. wyniki amerykańskiego Microsoftu, który zaliczany jest do cechujących się większym ryzykiem spółek technologicznych. Tymczasem statystyki pokazują coś zupełnie odwrotnego. W ostatnich latach zyski największych niemieckich koncernów zmieniały się z roku na rok często o kilkadziesiąt procent. Kursy ich akcji są bardziej wrażliwe na zmiany PKB. Przykładowo, w 2001 r. tempo wzrostu w Niemczech obniżyło się z 2,3% do 1%, co zaowocowało spadkiem zysków pięciu największych spółek aż o 93%. Tymczasem w USA spadek PKB był jeszcze większy (z 3,7% do 0,8%), ale zyski piątki liderów zmalały zaledwie o 4%. Z fckolei w ostatnich trzech latach zjawisko to działa w drugą stronę - zyski niemieckich spółek rosną szybciej niż wynikałoby to ze zmian PKB w porównaniu z USA.