Choć nie jest łatwo obronić tezę, że w tym roku indeks S&P 500 znajduje się w trendzie wzrostowym, to jednak stopy zwrotu z niektórych akcji (podobnie jak na giełdzie w Warszawie można mówić o znacznym rozwarstwieniu rynku) są wysokie. Przede wszystkim z tych, które działają w branży energetycznej. Pozycję lidera utrzymuje zajmujący się przetwarzaniem i sprzedażą ropy naftowej koncern Valero Energy, którego kurs wzrósł od początku roku o 119%. Zmiana notowań wyrażona w euro, frankach szwajcarskich i jenach jest dla najlepszych spółek przynajmniej o 1/4 wyższa - dla Valero przekracza 150%. Wpływ umocnienia dolara jest zatem istotnie zauważalny.
W połowie drogi
Przebicie silnego wsparcia na wykresie EUR/USD na 1,19 i spadek notowań wspólnej waluty do najniższego poziomu od dwóch lat istotnie wpłynął na postrzeganie sytuacji na rynku walutowym. To, co do niedawna wydawało się tylko korektą długoterminowego trendu spadkowego amerykańskiego pieniądza, teraz wygląda na trwałą zmianę tendencji. Dobrze ilustruje to Dollar Index, wyliczany na podstawie notowań USD względem pozostałych sześciu głównych światowych walut. Na wykresie doszło do wybicia w górę z formacji odwróconej głowy z ramionami, która powstawała przez ostatnie półtora roku. Na tej podstawie można oczekiwać dalszego umocnienia amerykańskiego dolara. W tej chwili wartość DI przekracza 90 pkt, tymczasem wysokość formacji pozwala oczekiwać zwyżki przynajmniej w okolice 100 pkt. Jednocześnie długi czas budowania figury sugeruje, że wzrost może mieć większe rozmiary.
Na osiągnięcie przez DI 100 pkt wskazuje także analiza ruchów w górę, które indeks wykonał w latach 90., zaczynając z podobnego poziomu jak tym razem. Trzykrotnie wskaźnik startował z okolic 80 pkt (31 grudnia 2004 roku ukształtował dołek na 80,9 pkt) i minimalny zasięg zwyżki wynosił 20% (między lutym i lipcem 1991 r.). W trakcie najbardziej spektakularnej hossy DI zyskał 25% między lipcem 1995 r. i sierpniem 1997 r. i po dłuższej korekcie kontynuował ruch w górę. Od ostatniej sesji zeszłego roku do 9 listopada wskaźnik zyskał 12,2%, co sugeruje, że wzrost jeszcze się nie skończył.
Choć zatem za tonę miedzi w dalszym ciągu trzeba zapłacić około 4 tys. USD, to sytuacja ta, pod wpływem drożejącego dolara, jeszcze może się zmienić. Także stopy zwrotu z amerykańskich aktywów, wyrażone w obcych walutach, w dalszym ciągu będzie wspierać mocniejszy dolar.