O tym, jak ważne dla nowego rządu są instytucje nadzorujące rynek kapitałowy, świadczy tempo, w jakim jego członkowie weszli w ich skład. Cezary Mech, który został powołany na wiceministra finansów 7 listopada, już następnego dnia został członkiem komisji nadzorujących Komisję Papierów Wartościowych i Giełd, Komisję Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych oraz Komisję Nadzoru Bankowego. Do tej ostatniej, poza Mechem, wszedł jeszcze jego bliski współpracownik Paweł Pelc. Był wiceprezesem Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi (poprzednik KNUiFE), kiedy mu szefował Mech, oraz wiceprezesem Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE (któremu przewodził obecny wiceminister finansów). Ale na zmianach personalnych ma się nie skończyć. W planach PiS jest bowiem powołanie nowej instytucji nadzorczej, która przejmie kompetencje wszystkich trzech ciał - KNUiFE, KPWiG i KNB.
Nie nastąpi to szybko, jako że wymaga zmian w kilku ustawach, które powołują te instytucje. Chyba największym problemem będzie przeforsowanie zmian w prawie bankowym, dotyczących KNB. Według niektórych ekspertów, będzie to oznaczać kolejne pole konfliktu z NBP, poza niechęcią PiS do Leszka Balcerowicza oraz zamiarem likwidacji RPP.
Plany zintegrowania nadzorów nie budzą emocji wśród osób związanych z rynkiem kapitałowym. Choćby dlatego, że podobne ruchy miały już miejsce w innych krajach.
- Na świecie funkcjonują dwa modele nadzoru nad poszczególnymi segmentami rynku finansowego, jeden zintegrowany, a drugi rozproszony - mówi Marcin Dyl, prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami. - Nie da się jednoznacznie stwierdzić, który z nich jest lepszy dla uczestników rynku. Każdy model ma wady i zalety.
- W Unii Europejskiej jest zalecenie, aby konsolidować nadzór w jednej instytucji - twierdzi Bogusław Grabowski, prezes PTE Skarbiec-Emerytura. - U nas są elementy konsolidacji funkcjonalnej, polegającej na unii personalnej. Członkowie jednego organu nadzoru wchodzą w skład drugiego.