Pierwszego listopada handel akcjami na tokijskiej giełdzie ruszył z trzygodzinnym opóźnieniem, co wprawiło w zdenerwowanie inwestorów i zaszkodziło reputacji największego rynku papierów wartościowych w Azji. To była największa wpadka w historii Tokyo Stock Exchange.
Zarząd giełdy postanowił wymierzyć sobie kary. Prezes Takuo Tsurushima począwszy od listopada, przez kolejne sześć miesięcy, będzie brać pensję o poło-
wę niższą. Szef ds. systemów transakcyjnych, Tomio Amano, będzie mieć wynagrodzenie obcięte o 30%. Siedmiu pozostałych członków zarządu otrzyma pensje mniejsze o 10-20%. Szef rady nadzorczej, Taizo Nishimuro, dobrowolnie będzie brać tylko połowę wynagrodzenia.
System transakcyjny giełdy stanął po jego uaktualnieniu kilka dni wcześniej przez inżynierów z koncernu Fujitsu. Operacja miała pozwolić na obsługę większej liczby transakcji po tym, jak między lipcem a wrześniem ich liczba wzrosła prawie o 70%.
Poprzednia wpadka przytrafiła się tokijskiej giełdzie w sierpniu 1997 r. Wówczas jednak można było handlować akcjami chociaż 150 spółek. Pierwszego listopada po raz pierwszy stanął handel wszystkimi papierami. Problem nie dotyczył jedynie rynku kontraktów terminowych i opcji.