Nie będzie żadnym odkryciem stwierdzenie, że najważniejszym wydarzeniem ubiegłego tygodnia było głosowanie nad wotum zaufania dla rządu Kazimierza Marcinkiewicza oraz poprzedzające to głosowanie expose. Wykrystalizowanie się koalicji parlamentarnej w składzie: PiS, Samoobrona, LPR i PSL to spełnienie się czarnych scenariuszy, podawanych ostatniego lata jako straszak. Nikt wtedy poważnie nie brał takiego układu pod uwagę, a teraz stał się on faktem. Na takim tle zachowanie naszego rynku w ostatnich dniach można zdecydowanie określić jako mocne.
Brak spadku cen oznaką
siły rynku
W ostatnich dniach ceny właściwie nie zmieniły poziomu notowań. Rynek kreśli małą konsolidację, co trzeba uznać za miłą niespodziankę, biorąc pod uwagę wydarzenia, jakie zaszły na scenie politycznej. Trzeba bowiem uznać, że skład ugrupowań politycznych, popierających rząd Marcinkiewicza, nie jest nie tylko gwarantem potrzebnych przemian i reform, ale wręcz budzi obawy, czy w ogóle do tych reform dojdzie. Już warunki wstępne, które miały umożliwić poparcie dla rządu sygnalizują, że postawy roszczeniowe i żądania będą dominowały. Czy stać nas na płacenie okupu w zamian za istnienie takiego rządu? "Nas" gdyż to przecież nie PiS z własnej kasy będzie finansować np. obiecane LPR becikowe.
Słychać głosy, że ta koalicja była tylko doraźnym tworem, który nie będzie już więcej powtarzany. Celem było powołanie rządu i cel ten osiągnięto. Gdy jest już rząd, w obecnej sytuacji parlamentarnej trudno będzie go odwołać. Wymagałoby to koalicji PO z Samoobroną, czy LPR, co trudno sobie wyobrazić. Tym bardziej, że musiałaby ona mieć alternatywę, co już zakrawa o fantastykę.