Bernanke będzie składać zeznania przed Komisją Bankowości, na czele której stoi senator Richard Shelby. Na przesłuchania zarezerwowano kilka godzin. Senatorów będą interesować przede wszystkim poglądy przyszłego szefa Fed na temat inflacji. Bernanke dał się bowiem poznać jako zwolennik ściślejszego określania celu inflacyjnego - prawdopodobnie w granicach 1-2% w przypadku inflacji bazowej (bez cen żywności i energii). Takiemu podejściu sprzeciwia się urzędujący jeszcze szef Fedu Alan Greenspan, który uważa, że ścisłe określanie celu inflacyjnego osłabi elastyczność Rezerwy Federalnej w reagowaniu na zagrożenia dla tempa wzrostu amerykańskiej gospodarki lub rynku pracy.
Znajdujący się w mniejszości demokraci będą chcieli także poznać poglądy kandydata na kwestie związane z polityką podatkową i gospodarczą obecnej administracji - przede wszystkim w sprawie deficytu budżetu i kolejnych propozycji cięć podatkowych. Bernanke będzie musiał także udowodnić swoją niezależność od prezydenta Busha.
Bernanke, obecnie szef Rady Doradców Ekonomicznych przy Białym Domu, zastąpi na stanowisku szefa Fedu Alana Greenspana, który odchodzi w styczniu 2006 r. na emeryturę po 18 latach kierowania amerykanskim bankiem centralnym. W 1987 r. Greenspan został zatwierdzony przez Senat stosunkiem głosów 91:2. Jego poprzednik - Paul Volcker - uzyskał w 1979 r. poparcie 98 senatorów, bez żadnego głosu sprzeciwu. Jeśli powtórzy się historyczny trend, jego nominacja zostanie zatwierdzona przytłaczającą większością głosów. Przyznają to nawet demokraci. - Możemy nie zgadzać się na temat szczegółów polityki monetarnej, ale obecnie nominacja nie budzi żadnych kontrowersji - mówi demokratyczny senator Jack Reed, członek Komisji Bankowości.
Nowy Jork