Od pierwszych dni listopada wykres kontynuacyjny znajduje się w łagodnym trendzie spadkowym. Stosunkowo duża amplituda tego trendu i niewielki kąt nachylenia sugerują, że jest to flaga, czyli formacja, po której można spodziewać się kontynuacji wzrostu. O sile rynku świadczy też fakt, że przynajmniej do tej pory kontrakty nawet nie naruszyły wsparcia znajdującego się w okolicach 2355 pkt, ustanowionego przez dolną połowę długiej białej świecy z 2 listopada oraz lokalny szczyt z końca października. Kolejny argument przemawiający za tym, że obecna konsolidacja jest odpoczynkiem przed dalszymi wzrostami, wynika z długoterminowej sytuacji technicznej. Chodzi o dwuletni wzrostowy kanał trendowy, w którym wykres kontynuacyjny poruszał się od lata 2003. Na początku września kontrakty wybiły się z niego górą. Październikowa fala spadkowa sprowadziła wykres kontynuacyjny z powrotem do górnej linii kanału. Ta jednak okazała się skutecznym wsparciem, co widać choćby po dynamicznym wzroście z przełomu października i listopada. Wynika z tego, że długoterminowy trend wzrostowy jest jeszcze do uratowania i istnieją duże szanse przynajmniej na przetestowanie rekordu z początku października.

Potwierdzeniem takiego scenariusza byłoby wybicie górą z flagi oraz przełamanie oporu, który znajduje się tuż nad nią, czyli luki bessy z 6 października. Wybicie dołem z flagi byłoby ostrzeżeniem, że z rynkiem dzieje się coś niedobrego, ale dopiero przełamanie wsparcia znajdującego się w okolicach 2355 oznaczałoby zanegowanie wzrostowego scenariusza. W takim wypadku należałoby spodziewać się testowania dołka z 28 października (2228 pkt.) i przebiegającej w pobliżu górnej linii wspomnianego długoterminowego kanału trendowego.