Mamy za sobą kolejną sesję, w czasie której ponownie nie została wykorzystana szansa zbliżenia się do ograniczenia konsolidacji. Tym razem było to górne ograniczenie. Tak jak dzień wcześniej nie postarała się podaż, tak teraz nie postarał się popyt. W efekcie nadal tkwimy w konsolidacji, która jest już nużąco długa.

Początek sesji nie zapowiadał rewelacji. Małe zmiany cen oraz senne otwarcie notowań akcji nie były podstawą do oczekiwania na atrakcje. Tuż przed 10.00 popyt zaatakował. Aktywność wyraźnie wzrosła. Wraz z cenami rosła także LOP. Wydawało się, że pojawiły się warunki do śmiałej akcji. Akcja ta została zakończona zanim się faktycznie zaczęła. Gdy ceny znalazły się blisko poziomu górnego ograniczenia konsolidacji, rynek siadł. Ceny wykreśliły godzinną konsolidację i zaczęły się osuwać. Szybko przerodziło się to w dynamiczny spadek. Obniżała się również LOP.

Na wykresach, oczywiście, nic się nie zmieniło. Po wczorajszej sesji pozostaje nowy ząbek kreślonej "piły". Cały czas czekamy na wybicie na zwiększonym obrocie. Wczoraj, po raz pierwszy od paru dni, zakończyliśmy notowania z liczbą kontraktów niższą od tej z dnia poprzedniego. Spadek jest jednak zbyt mały, by zmniejszyć napięcie wynikające z polaryzacji oczekiwań rynku. Nadal istnieje poważne ryzyko mocnego i dynamicznego wybicia potęgowanego przez zamykających stratne pozycje. Jego kierunek jest niewiadomą, choć cały czas nieco większą szansę daję bykom. Wskazuje na to stosunkowo płytka korekta po wzroście sprzed dwóch tygodni oraz cały czas pesymistyczne nastroje. Wprawdzie baza wczoraj nieco się skurczyła, ale nadal jej wartość sygnalizuje oczekiwanie większości na spadek cen, co, jak wiemy temu spadkowi nie służy. Można mieć nadzieję, że sytuacja dziś się wyjaśni.