Czwartkowa sesja na Wall Street rozpoczęła się od wzrostu indeksów, pomimo opublikowanych słabych danych z amerykańskiego rynku nieruchomości. W październiku liczba rozpoczętych budów domów spadła w USA o 5,6%, natomiast liczba wydanych pozwoleń o 6,7%. Spadki obu wskaźników są największe od sześciu lat. Spadek ten pokazuje, że rosnące stopy procentowe coraz wyraźniej odbijają się na realnej gospodarce.
Zważywszy że stopy dalej będą rosły (przynajmniej do 4,5%), na co wskazuje rosnąca inflacja, amerykańska gospodarka może ponieść poważne konsekwencje. W skrajnym przypadku, jakim będzie jednoczesne załamanie na rynku akcji i nieruchomości, może to grozić nawet kilkuletnią recesją.
Pomimo że giełdy dyskontują przyszłość, to na razie problem wpływu wysokich stóp procentowych na gospodarkę, a zwłaszcza na sektor nieruchomości, nie jest zauważany. Inwestorzy wciąż żyją nadziejami na rajd św. Mikołaja i na rekordy w tym roku. W przypadku indeksów S&P500 czy Nasdaq Composite nie będzie o to trudno, bowiem wykresy obu indeksów znajdują się tuż poniżej sierpniowych szczytów.
Wyraźna przewaga popytu, jaką można zaobserwować od miesiąca każe oczekiwać rekordów jeszcze w listopadzie. Pytanie tylko, co dalej? To będzie uzależnione od dwóch czynników. Od wyników przedświątecznej sprzedaży oraz od pierwszej weryfikacji danych o amerykańskim PKB w III kwartale br. (dane 30 listopada). To pokaże prawdziwy obraz III i IV kw. i tym samym ujawni wpływ rosnących stóp procentowych na gospodarkę.
Gdyby próbować odpowiedzieć na pytanie o rajd św. Mikołaja tylko i wyłącznie na podstawie analizy technicznej, to na tę chwilę są ku temu poważne przesłanki. Szczególnie w przypadku Nasdaq Composite. W poprzednim tygodniu wykres tygodniowy Nasdaq Composite wybił się ponad wakacyjny szczyt (2184,8 pkt - ceny zamknięcia). Zważywszy że układ tygodniowych wskaźników wskazuje na możliwość wzrostu, to teoretycznie otwarta jest droga do 2650 pkt, gdzie pierwszy poważny opór tworzy 38,2-proc. zniesienie bessy z lat 2000-2002.