Banki pobierają opłatę przygotowawczą od udzielonego kredytu, tłumacząc to kosztami rozpatrzenia wniosku oraz przygotowania i zawarcia umowy. Urzędowi nie podoba się, że Kredyt Bank nalicza opłatę jako procent od wartości kredytu. Wysokość opłat, zdaniem UOKiK, nie odzwierciedla rzeczywistych kosztów przygotowania wniosku.

Jeśli klient odstępuje od umowy, bank ma obowiązek zwrócić mu poniesione koszty. Z wyjątkiem opłaty przygotowawczej. A więc im większy kredyt zaciągnął klient, tym więcej pieniędzy jest zmuszony zostawić w Kredyt Banku. UOKiK uważa, że takie działanie może mieć na celu uniemożliwienie słabszym uczestnikom rynku swobodne odstąpienie od umowy. Poza tym opłata przygotowawcza staje się tak naprawdę prowizją od udzielonego kredytu i jego dodatkowym kosztem.

Urząd wszczął postępowanie o naruszenie zbiorowych interesów konsumentów. Jeśli stwierdzi, że działania Kredyt Banku miały taki charakter, wyda nakaz ich zaprzestania. Jeśli zakaz nie przyniesie skutku, UOKiK będzie mógł nałożyć karę finansową do 10 tys. euro dziennie.

- Uważamy, że ustawa o kredycie konsumenckim nie wskazuje wprost na sposób ustalania wysokości opłat przygotowawczych - informuje Monika Nowakowska, dyrektor PR Kredyt Banku. - Jednak ze względu na dobro klientów od końca listopada zmienią się zasady naliczania opłat i prowizji od kredytów gotówkowych. Prace nad dostosowaniem wewnętrznych regulacji dobiegają końca.

Jak nieoficjalnie dowiedział się PARKIET, UOKiK przeprowadzi podobne postępowanie wobec Lukas Banku.