Po czwartkowym mocnym wzroście cen trudno było oczekiwać równie dynamicznego ruchu i dziś. Rynek jest w lepszej kondycji, ale chyba jeszcze nie na tyle, by zupełnie ignorować podaż. W efekcie zaczęliśmy od zwyżki, ale im dłużej trwała sesja, tym niższe były poziomy notowań. Dotyczyło to zwłaszcza indeksu, który tracił na wartości, bo spadały ceny KGH, PKN czy PKO. Kontrakty zachowywały się relatywnie lepiej. To przełożyło się na wartość bazy, która zmieniła kierunek z ujemnej na dodatnią.
Zmiana znaku przy wartości bazy to wydarzenie znaczące. Przez kilka ostatnich miesięcy utrzymywana była baza ujemna, co na normalnych rynkach nie ma miejsca. Ten ewenement to w dużej mierze nasz rodzimy problem z krótką sprzedażą, który zdecydowanie utrudnia działania arbitrażowe. Ich brak ma też inne skutki. Wielkość bazy się znacząco zmienia, co pozwala na obserwację panujących na rynku nastrojów. Dotychczas mocno ujemna baza była podstawą do twierdzenia, że rynek ma nastawienie pesymistyczne. Teraz mamy bazę neutralną. O optymizmie, a zwłaszcza euforii adekwatnej do skali hossy, nie można jeszcze mówić. Tym samym potencjał dla zwyżki jeszcze istnieje.
Takie wnioski można wyciągnąć także na podstawie analizy wykresów. Po dwutygodniowej konsolidacji ceny wybiły się w górę. Wczorajszej sesji z pewnością nie można uważać za poważną korektę. To jest co najwyżej zatrzymanie wzrostu i ruch w bok. Bez żadnych konsekwencji dla byków ceny mogą jeszcze spaść. Rynek wydaje się mocny, a odwrót od długich pozycji w tej chwili miałby sens dopiero po spadku cen pod poziom ostatniej konsolidacji. Po zachowaniu LOP widać, że znaczna część posiadaczy krótkich pozycji nadal oczekuje spadku cen. Tu też widać potencjał dla byków.