Zawiadomienie w sprawie nieprawidłowości w procesie prywatyzacji PGNiG trafiło do Prokuratury Okręgowej w Warszawie już 6 września (tuż po rozpoczęciu oferty publicznej). Złożyli je przedstawiciele firmy Bartimpex, kontrolowanej przez Aleksandra Gudzowatego, jednego z najbogatszych Polaków, wieloletniego partnera PGNiG.
Koronne zarzuty
Zdaniem Bartimpeksu, wyliczona przed IPO wartość PGNiG nie odpowiadała rzeczywistej. Dlaczego? Przede wszystkim przez kilkunastokrotne zaniżenie wartości udziałów PGNiG w operatorze polskiego odcinka rurociągu jamalskiego - firmie STG EuRoPol Gaz (48% akcji wyceniono na 542 mln zł). Wycena prywatyzowanej spółki nie zawierała również korzyści, jakie PGNiG będzie miał ze zwiększenia krajowego wydobycia gazu i ropy naftowej (to był jeden z głównych celów emisyjnych), a także wzrostu popytu na gaz w Polsce. Zdaniem przedstawicieli Bartimpeksu nieprawidłowości, do jakich doszło przy wycenie PGNiG, spowodowały zagrożenie dla interesów Skarbu Państwa, a niezasłużone zyski będą czerpać za to inni akcjonariusze, którzy kupili akcje gazowej spółki w ofercie publicznej.
Prokuratorzy przesłuchali już przedstawicieli Bartimpeksu. Z naszych informacji wynika, że ci przedstawili kolejne wnioski dowodowe (m.in. wycenę STG EuRoPol Gaz, jaką w 2001 r. wykonała Warszawska Grupa Konsulingowa na zlecenie firmy Gas-Trading). Wynika z niej, że wartość udziałów PGNiG w EuRoPol Gazie wynosiła wówczas ok. 780 mln USD.
Niespieszne MSP