Do czasu wyklarowania się polityki rządu, rynek będzie się powstrzymywał przed dużymi zwyżkami" - powiedział strateg giełdowy w CAIB w Londynie, Mark Robinson.
Obroty były jednak relatywnie niskie i rynek swoją uwagę skupił w zasadzie tylko na kilku spółkach. "Brak aktywności ze strony inwestorów zagranicznych przyczynia się do tego, że niewiele się dzieje. Wszystko koncentruje się na czynnikach krajowych, w tym kwestii przyszłej obsady fotela prezesa PKN i marż spółek paliwowych" - powiedział zarządzający w PZU TFI, Piotr Zarębski.
Szef resortu skarbu Andrzej Mikosz nieco uspokoił dziś rynek, zapowiadając, że nie podejmie żadnych działań w sprawie zmian na stanowisku prezesa PKN Orlen dopóki nie oceni efektywności pracy Igora Chalupca na podstawie całorocznych wyników firmy. Ministerstwo nie dopatrzyło się też uchybień w sposobie naliczania przez koncerny paliwowe marż i zapowiedziało, że nie będzie "ręcznego sterowania" działalnością rafinerii.
"Całe to zamieszanie wokół spółek paliwowych wygląda jak przygotowanie do nieuniknionej podwyżki akcyzy. Rząd będzie mógł później powiedzieć - zrobiliśmy co się dało, by nie wzrosły ceny paliw" - powiedział analityk rynku naftowego w jednym z warszawskich biur maklerskich.
Dziś PKN, po trzech spadkowych dniach, nieznacznie zwyżkował. Chętnie handlowano także akcjami Telekomunikacji Polskiej SA. Zwyżkę jej kursu uczestnicy rynku tłumaczą głównie odreagowywaniem po ostatnich spadkach, a nie nowymi wydarzeniami o charakterze fundamentalnym. Wśród zniżkujących spółek znalazł się zaś PKO BP. Źródło rynkowe poinformowało Reutera, że CAIB obniżył rekomendację dla akcji tego banku do "sprzedaj", spodziewając się pogorszenia zysku banku w czwartym kwartale w porównaniu ze średnią z pierwszych trzech kwartałów tego roku.