Reklama

"Rekompensatowa" dziura

Jeżeli nie zmienimy umów koncesyjnych z zarządcami autostrad, już niedługo grożą nam pustki w kasie Krajowego Funduszu Drogowego - ostrzega Ministerstwo Transportu i Budownictwa. Polityczny "wyrok" na system koncesyjny zapadnie w styczniu.

Publikacja: 25.11.2005 09:05

Rząd chce wrócić do rozmów z koncesjonariuszami autostrad o poziomie rekompensat za przejazd ciężarówek bez myta. Przypomnijmy: w lipcu Sejm uchwalił ustawę, która znosi opłaty od pojazdów o masie powyżej 3,5 t. W zamian zarządcy płatnych odcinków zyskują od państwa rekompensatę za tracony przychód. Podpisano stosowne aneksy do umów koncesyjnych. Temat "przycichł" - do czasu, aż dokumenty przejrzała nowa ekipa rządząca.

Pusto w kasie

- Wszystkie dostępne źródła finansowania rekompensat wyczerpują się - ostrzegał wczoraj na sejmowej komisji infrastruktury Piotr Stomma, wiceminister ds. transportu drogowego. Jego resort twierdzi, że sama tylko Autostrada Wielkopolska (koncesjonariusz A2) w półroczu otrzyma od państwa 157 mln zł. - Wraz z kończeniem kolejnych odcinków kwota potrzebna na zwroty będzie rosła. Nie jesteśmy na to przygotowani - dodaje wiceminister.

Resort szacuje, że w przyszłym roku odszkodowania dla koncesjonariuszy wyniosą 360 mln zł. Pieniądze na rekompensatę pochodzą z opłaty winietowej, pobieranej od przewoźników. Przynosi ona średnio 400 mln zł rocznie. Pieniądze te wydawane były do niedawna głównie na remonty dróg. Wyliczeniom dziwią się koncesjonariusze. - We wrześniu i październiku - a więc miesiącach o bardzo dobrym ruchu - przedstawiliśmy faktury na 21,5 mln zł netto - zaznacza Zofia Kwiatkowska, rzecznik AW. Zwroty dla Stalexportu (zarządza A-4 między Krakowem a Katowicami) to z kolei 3,7 mln zł miesięcznie.

Rozmowy i debata

Reklama
Reklama

Co zrobi rząd? - Nie będę podnosił ręki na koncesjonariuszy, ale chcę z nimi rozmawiać - zapewnia P. Stomma. Rząd wie, że każda próba jednostronnej zmiany umów i aneksów może się skończyć procesem o odszkodowanie. Z decyzjami minister wstrzyma się zapewne do stycznia 2006 r. W Sejmie odbędzie się wtedy debata o finansowaniu dróg w Polsce.

Na rozstrzygnięcie czeka tymczasem cała branża. Od niego zależą losy trwających przetargów na zarządzanie A-4 między Wrocławiem a Katowicami, a także na budowę A-1 Łódź-Katowice. - Z hiszpańskimi udziałowcami stworzyliśmy spółkę Autostrada Południe, specjalnie na te projekty koncesyjne. Gdy przetargi będą anulowane, dalsze istnienie tego podmiotu nie ma sensu - przyznaje Marek Michałowski, prezes Budimeksu. Z kolei GTC, koncesjonariusz A-1 między Gdańskiem a Toruniem, czeka na umowę handlową, pozwalającą rozpocząć budowę odcinka na południe od Grudziądza. Ma czas do marca, wtedy bowiem wygasa decyzja lokalizacyjna, umożliwiająca budowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama