Reklama

Polityczne marnotrawstwo

Nawet kilkanaście milionów złotych będzie kosztować zaniechanie rozpoczętych procesów prywatyzacyjnych dużych państwowych firm. Powód? Przede wszystkim zmiana rządu i sposobu podejścia do prywatyzacji. Cóż z tego, że poniesione wydatki obciążą zarówno rachunek spółek, jak i ministerstwa skarbu.

Publikacja: 26.11.2005 06:22

Poprzedni minister skarbu Jacek Socha rozpoczął procesy prywatyzacji kilku dużych państwowych firm, np.: Jastrzębskiej Spółki Węglowej, Katowickiego Holdingu Węglowego, Elektrowni Kozienice, grupy energetycznej Enea, Ruchu. Nie chciał odchodząc zostawić następcy "pustych szuflad". Niestety, sporo wskazuje na to, że jego prywatyzacyjny rozmach skończy się tym, że część pieniędzy zostanie wyrzucona w błoto.

Zmiana planów

Rządzący PiS zapowiedział już, że nie będzie prywatyzacji kopalń węgla, co planował rząd Marka Belki. Resort zapłacił już 1,18 mln zł za analizy przedprywatyzacyjne dla Katowickiego Holdingu Węglowego, a za podobne opracowanie dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej będzie musiał wypłacić doradcom 2,78 mln zł. Andrzej Mikosz, obecny minister skarbu, mówi, że w przyszłym roku na giełdę może trafić jedna ze spółek węglowych (prawdopodobnie JSW, która przygotowuje się do oferty) - blisko 3 mln zł zostanie więc uratowane. Jednak wstrzymanie prywatyzacji KHW to dla resortu strata ponad miliona złotych.

Nie wiadomo, czy doczekamy się w najbliższym czasie dokończenia prywatyzacji Elektrowni Kozienice oraz grupy energetycznej Enea (obie spółki miały trafić na giełdę). Powód? Zdaniem nowego ministra skarbu, sektor energetyczny należy najpierw zrestrukturyzować, tak by był gotów do pełnej konkurencji w 2007 r. Tym samym może przepaść ok. 7,71 mln zł.

W zawieszeniu jest forsowana przez Jacka Sochę prywatyzacja Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. W planach była sprzedaż akcji inwestorowi, instytucjom z rynku, a także oferta publiczna akcji GPW, tylko czy analizy przedprywatyzacyjne warte 1,22 mln zł będą jeszcze brane pod uwagę?

Reklama
Reklama

Polityczne koszty

Wśród firm, które były przeznaczone w tym roku do prywatyzacji, znajdował się również największy polski ubezpieczyciel PZU. Oferta publiczna miała być częścią ugody, jaka miała być zawarta pomiędzy Skarbem Państwa a holenderskim Eureko, mniejszościowym akcjonariuszem. Porozumienia jednak nie podpisano - do akcji wkroczyła komisja śledcza, która zaczęła badać kulisy pierwszego etapu prywatyzacji PZU, a także podpisania aneksów prywatyzacyjnych. Przygotowując się do oferty, spółka poniosła jednak koszty: - Budżet IPO zakładał wydanie kwoty 60 mln zł. Do 31 marca br. rozdysponowano 1,5 mln zł (podjęto decyzję o wstrzymaniu przygotowań - przyp. red.), a do końca roku koszty projektu zaplanowano na poziomie 1,2 mln zł - poinformował Tomasz Fill, rzecznik PZU. Stwierdził, że nie dysponuje informacjami dotyczącymi kosztów poniesionych na inne tego typu projekty realizowane w przeszłości w PZU (ubezpieczyciel miał wejść na giełdę w 2001 r. - przyp. red.). Można jednak założyć, że budżet był podobny. Wykonano jednak znacznie więcej prac (prospekt trafił do KPWiG). Spółka mogła wydać nawet połowę zakładanej kwoty. Oznacza to, że przez decyzje polityków zmarnotrawiono ok. 30 mln zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama